Jak inwestować w sztukę?

Inwestowanie w sztukę, czyli to co powinien wiedzieć każdy potencjalny inwestor przed kupnem obrazu. Podejmuję tutaj tylko tematykę inwestycji w obrazy, bo wydaje się, że to w nie najczęściej są lokowane pieniądze inwestorów. Oprócz obrazów do dzieł sztuki można oczywiście także zaliczyć rzeźby, porcelanę, biżuterię czy meble, ale tematykę tych przedmiotów być może podejmę kiedyś w kolejnych wpisach.

Ten artykuł ma ponad 3300 słów, więc oto streszczenie tego o czym można w nim przeczytać:
– dlaczego należy zachować ostrożność kupując dzieła sztuki np. na aukcjach – na przykładzie jednego z dzieł Wyspiańskiego,
– w jaki sposób fałszerze i sprzedawcy starają się przechytrzyć specjalistów w zakresie sztuki oraz osoby kupujące obrazy,
– jak ustrzec się przed kupnem bubla udającego oryginalne dzieło znanego artysty,
– lista linków do ciekawych stron, które powinien znać każdy potencjalny kolekcjoner – inwestor w dzieła sztuki.

Wpis, który dziś publikuję chciałem napisać już dawno, ale dopiero teraz, po przyjęciu nowej formuły prowadzenia tego bloga, znalazłem motywację i czas na jego napisanie. Artykuł zainspirowany został kupnem albumu „Malarstwo polskie w zbiorach prywatnych. Nieznane dzieła wybitnych artystów”, który wydany został przez dom aukcyjny Agra. Kupiłem tę publikację ponad rok temu, a to co zwróciło moją uwagę to kilka prezentowanych w albumie prac, które odstawały poziomem od innych dzieł trzech znanych artystów. Wydawało mi się wówczas, że opublikowane w albumie trzy obrazy: pędzla Wyczółkowskiego, Pankiewicza i Wyspiańskiego wyglądają jak fałszywki. Analizując jednak dłużej twórczość dwóch pierwszych wymienionych artystów stwierdziłem, że mogli jednak takie obrazy namalować, a moje pierwsze wrażenie było błędne. Przyjrzałem się bowiem późnym pracom Pankiewicza uważniej i rzeczywiście im dalej w las, tym artysta malował „gorzej”, a obraz, o którym miałem błędne mniemanie, namalowany został rok przed śmiercią artysty. Z kolei mimo tego, że Wyczółkowski to o wiele lepszy malarz niż Pankiewicz to zapoznawszy się szerzej z jego twórczością mogę stwierdzić, że malował dość nierówno w różnych okresach twórczości. To mylne wrażenie co do jednej z jego wcześniejszych prac wynikało pewnie z tego, że znałem głównie jego lepsze obrazy wiszące w Muzeum Narodowym w Warszawie. Ale został jeszcze Wyspiański i jego pastel przedstawiający córkę Helenkę. I tutaj, po tym przydługim wstępie, mogę przejść do właściwej części wpisu.

Poniżej znajduje się reprodukcja rysunku w technice pasteli „Helenka – córka artysty„, o którym wspomniałem. Obrazek ten w 1993 roku sprzedany został za 20,700 zł, a cena wywoławcza wynosiła 5,000 zł (link). Przypuszczam, że na stronie AgraArt ujednolicono ceny przyjmując denominację z 1995 roku, bo przecież w 1993 roku liczyliśmy jeszcze pieniądze w milionach i miliardach. Średnie zarobki w tym roku wynosiły więc 3,995,000 zł miesięcznie (399 zł, jeśli przyjąć ujęcie czterech zer). A więc te 20,700 zł to była wówczas suma niebagatelna, bo gdyby odnieść to do dzisiejszego średniego wynagrodzenia to ten rysunek na papierze kosztowałby teraz około 200,000 zł (jeśli przyjąć inny odnośnik np. ówczesną i obecną cenę węgla to za tamte 20,700 zł kupilibyśmy dziś tyle samo tego surowca co za dzisiejsze 80,000 zł). Aby sprawdzić czy moje rozumowanie jest właściwe co do przeliczenia tych cen na dzisiejsze pieniądze to sprawdziłem ceny innych obrazów z tej samej aukcji, czyli z 10 października 1993 roku. Dla przykładu „Autoportet z Gorgonami” został sprzedany za 35,000 zł, „Autoportret z Thanatosem” za 32,000 zł – oba Malczewskiego, „Ucieczka bachmata przez pustynię” Jerzego Kossaka za 1,600 zł, „Na manewrach” Wojciecha Kossaka za 10,000 zł, a „Szałasy w śniegu” Wyczółkowskiego za 8,900 zł. Wychodzi więc rzeczywiście, że takie były wtedy ceny obrazów najlepszych artystów, a można je porównywać z cenami dzisiejszymi po pomnożeniu, mniej więcej razy 10.

wyspianski falszywy Jak inwestować w sztukę?

Helenka – córka artysty„, 1904, pastel na papierze, 28 x 22,7 cm, własność prywatna (skan strony z albumu). Proszę zwrócić szczególną uwagę na „kulfoniastą” sygnaturę w lewym dolnym rogu. To pewnie miało być „SW”, a wyszło jak wyszło.

wyspianski 2 dff Jak inwestować w sztukę?

Oto małe porównanie, po lewej: „Portret dziewczynki” Stanisława Wyspiańskiego, 1904, pastel, 28,5 x 24,5 cm (znajdujący się w Muzeum Okręgowym w Radomiu), a po prawej odbicie lustrzane rysunku „Helenki„. Nie chcę niczego sugerować, ale jedna z prac wygląda jakby była wzorcem, a druga jak nieudolna kopia, zupełnie bez polotu. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że album z tą reprodukcją został wydany w 1995 roku, a wtedy dostęp do informacji był o wiele trudniejszy niż dziś, w dobie internetu. Niemniej jednak słaba jakość tej pracy powinna rzucić się w oczy osoby, choć trochę znającej się na sztuce. Wspomniane dzieło zdołało już jednak rozprzestrzenić się po internecie i jest publikowane na różnych witrynach pośród innych sztandarowych dzieł Wyspiańskiego.

Można mi zarzucić, że robię tutaj niepotrzebne zamieszanie (publikując ten przykład dzieła Wyspiańskiego wykazującego cechy pracy sfałszowanej), bo wydaje mi się, iż odkryłem jakąś straszną prawdę. Prawda to czy nieprawda – ma służyć wyłącznie jako zilustrowanie problemu i przestroga dla osób inwestujących w sztukę. Na ostatniej aukcji w Agrze sprzedany został inny rysunek Wyspiańskiego za 800,000 zł (link), ale to obraz wielokrotnie reprodukowany i z obszerną bibliografią, więc nie można mieć zastrzeżeń co do proweniencji czy oryginalności dzieła. Wydawać by się mogło, że każda placówka muzealna lub galeria powinna dążyć do największego „oczyszczenia się” z ewentualnych falsyfikatów, które mogą być w zbiorach. Wydaje się to logiczne, a nawet konieczne, ale rzeczywistość jest nieco inna. W grę wchodzą względy ambicjonalne, prestiż instytucji, jej pozycja wśród innych galerii i kolekcjonerów, a także potencjalne straty materialne, nie zawsze możliwe do wyrównania. Innymi słowy, muzea lub galerie nie są skłonne ujawniać ewentualnych falsyfikatów, jakie posiadają lub mogą posiadać w swoich zbiorach. Osoby prywatne, kolekcjonerzy prawdopodobnie jeszcze częściej padają ofiarami fałszerzy, częstokroć nawet nie zdając sobie z tego sprawy przez długie lata.

aukcje inwestycje sztuka Jak inwestować w sztukę?

Oczywistym jest, że na aukcjach dzieł sztuki, w salonach antykwarycznych, galeriach oraz targach staroci mogą pojawiać się dzieła sztuki wątpliwego pochodzenia. Ale dziwi mnie, że tak wiele osób widząc oferty kolejnych Kossaków na allegro z niską ceną wywoławczą tak ochoczo bierze udział w licytacjach. Dodatkowo trzeba zdawać sobie sprawę, że podrobić prace na papierze malowane akwarelą, rysowane węglem, ołówkiem czy pastelami jest o wiele łatwiej niż prace malowane olejem czy temperą na płótnie czy desce. Przypominam sobie, że nawet widziałem kiedyś w sprzedaży „oryginalne” szkice Jana Matejki z ceną wywoławczą 10 zł.

 wyczolkowski 517x1024 Jak inwestować w sztukę?

Dla przykładu – powtarzane przez Wyczółkowskiego motywy jak np. sosny mogą stanowić pole do nadużyć dla fałszerzy, szczególnie jeśli dany artysta przedstawiał ten samym temat w różnych technikach. Szczególnie więc trzeba uważać na wersje takich tematów rysowane na papierze. Dość łatwe do sfałszowania są prace szkicowe węglem, ołówkiem czy piórkiem. Wystarczy kupić albo zamówić wykonanie rysunku (na wiekowym papierze) u w miarę zdolnego ucznia szkoły plastycznej przedstawiający typowy dla artysty temat, dodać podpis i gotowe.

 Scan0014a 561x1024 Jak inwestować w sztukę?

Przykład fałszerstwa obrazu, w którym wykorzystano dwa fragmenty oryginalnych obrazów artysty składając z nich nowe „dzieło”.

Stosunkowo łatwa jest sprawa z wykryciem fałszerstwa obrazu znanego i drogiego malarza, bo mamy dużo materiału porównawczego. Z kolei obrazy autorów mniej znanych trudniej jest zweryfikować pod kątem innych dzieł z racji mniejszej ich dostępności. Z niektórymi obrazami znanych malarzy wiele osób jest na tyle „opatrzonych”, że na pierwszy rzut oka można stwierdzić czy obraz mógł być namalowany przez danego malarza czy nie. Dla mnie osobiście odróżnienie mistrzowskiego sposobu malowania czy rysowania, od pracy kogoś z mniejszym talentem nie nastręcza trudności. Wydaje mi się, że zdolność ta niekoniecznie musi być przypisana do oka typowego historyka sztuki. A to z tej prostej przyczyny, że nie mieli oni nigdy pędzla w ręku, ani tym bardziej nie uczyli się różnych technik malarskich czy kopiowania obrazów. Nie wykluczone jest jednak, że istnieją w obiegu czy w muzeach tak dobre podróbki (świetnie malowane), że od dawna udają one oryginały, a prawda może nigdy nie wyjść na światło dzienne. A w wykryciu fałszerstwa nie pomogą nawet badania chemiczne, jeśli taki obraz malowany był np. jeszcze za życia artysty lub niedługo po jego śmierci, i z zastosowaniem takich samych jak oryginalne materiałów (płótno, farby). Moim zdaniem sam certyfikat autentyczności wystawiony przez galerię i podpisany przez historyka sztuki nie jest wystarczającym dowodem na autentyczność jakiejś pracy. Gdyby dodatkowo ekspertyza zawierała jednak badania chemiczne wykonane przez specjalistę konserwatora (pigmenty, płótno, zaprawa) oraz komplet zdjęć (w świetle wzbudzonym promieniowaniem UV oraz rentgenowskie) to wtedy wątpliwości praktycznie być nie może.

Jak wygląda najczęściej taki certyfikat autentyczności wystawiony przez historyka sztuki? Strona formatu A4: u góry data, nazwa, logo i adres galerii, a poniżej wyszczególnione: tytuł obiektu, technika, wymiary oraz opis tego co obraz przedstawia np. napisany w ten sposób: „Praca przedstawia scenę rozgrywającą się na tle zimowego pejzażu. Na pierwszym planie przy ognisku stoją dwaj żołnierze (…) Praca malowana z wyczuciem i znawstwem tematu oraz realiów historycznych. Scena oddana z rozmachem i dużą pewnością pędzla, typową dla stylistyki Wojciecha Kossaka. Wyraźnie widoczne są szerokie krótkie pociągnięcia, miejscami (głównie w detalach) grubiej nakładana farba. Obraz sygnowany i datowany w lewym, dolnym rogu „Wojciech Kossak, 1932″ (sygnatura oryginalna, autorska). Na odwrocie autorskie potwierdzenie (pisane piórem): „Stwierdzam autentyczność tego obrazu. Wojciech Kossak”. Opisywany i reprodukowany na następnej stronie tego certyfikatu obiekt jest autentyczną pracą Wojciecha Kossaka (1857-1942) – malarz, postrzegany jako jeden z najsłynniejszych i najbardziej uzdolnionych, polskich batalistów (…).” I tak dalej. U dołu kartki pieczątka i podpis historyka sztuki oraz właściciela galerii. Jak dla mnie taki certyfikat stwierdzający autentyczność tylko na podstawie oceny wizualnej nie jest wystarczająco przekonujący. Zastanawia mnie też czy takie potwierdzenie autentyczności obrazu, który autentyczny nie jest, może nieść ze sobą przykre konsekwencje prawne. Zawsze przecież historyk może w takim przypadku wybronić się, jako powód pomyłki podając błąd w ocenie. Przypuszczam, że typowy historyk sztuki nie stosuje choćby prostej metody konserwatora dzieł sztuki, czyli dotknięcia powierzchni obrazu (w miejscu np. ukrytym pod ramą) watką nasączoną jakimś rozpuszczalnikiem. A samo to pozwoliłoby określić czy „stary” olejny obraz przypadkiem nie powstał kilka miesięcy temu. Ale zagadnienie bardziej zaawansowanych sposobów sprawdzania autentyczności obrazów to temat na oddzielny artykuł.

Wracając do tematu – przy okazji przeglądania obiektów wystawianych na aukcjach we wspomnianym domu aukcyjnym przyjrzałem się jeszcze temu jak sprzedawało się kilka spośród obrazów Wyczółkowskiego trafiających na aukcje w Agrze po kilka razy. I tak:

Kaczeńce” sprzedane w 2003-12-14 za 30,000 zł, a w 2014-03-23 za 46,000 zł. (w 2003 roku przeciętne wynagrodzenie było 1,76 razy niższe niż w 2014 roku, więc właściciel obrazu odnotował teoretycznie stratę, bo ówczesne 30000 zł jest warte dziś prawie 53000 zł).
Nagietki i begonia” sprzedane w 2003 roku za 45,000 zł, próbowano sprzedać w 2008 roku z ceną wywoławczą 65,000 zł, ale chętnych nie było.
Połów o świcie” sprzedany w 1996 roku za 123,500 zł, ponownie na aukcji w 2001 roku i został sprzedany za 250,000 zł. (różnica tylko 5 lat, ale 2,36 razy wyższe średnie wynagrodzenie, co sprawiło, że te 123500 zł po 5 latach było warte 292,000 zł, a więc jest to strata dla właściciela mimo tego, że cyfry wyglądają na dużo większe).
Portret Jerzego Warchałowskiego” sprzedany w 1997 roku za 29,000 zł, a ponownie w 2012 roku za 33,000 zł. (wyraźna strata finansowa, bo 29,000 zł z 1997 roku byłoby dziś warte 3,31 razy więcej, czyli 96,000 zł).

Czyli wychodzi na to, że sztuka tanieje? Za mała to próbka, aby na jej podstawie wyciągnąć taki wniosek. Uważam jednak, że jeśli już inwestować w sztukę to lepiej wieszać na ścianie obraz, który nam się podoba, a nie coś co jest artystycznie słabe, ale drogie. Czyli zamiast kupować za 800,000 zł niezbyt ciekawy portret narysowany przez Wyspiańskiego można za tę cenę nabyć kilkadziesiąt świetnych, tańszych obrazów. Ale co kto lubi, bo oczywistym jest, że ten kto wykłada 800,000 złotych nie inwestuje w obrazy warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jeśli kupuje się obrazy w celu kolekcjonerskim czy inwestycyjnym np. na allegro czy ebay to podejrzenia w kupującym powinny budzić:
– mało albo zero komentarzy na koncie sprzedającego (nowe konto może być założone na tzw. słupa),
– komentarze negatywne albo neutralne, których treść budzi wątpliwości co do jakości sprzedawanych wcześniej przedmiotów (można też sprawdzić jakie przedmioty sprzedawane były wcześniej na koncie danego sprzedawcy, dzięki archiwum allegro, bo okazać się może, że 100 dotychczasowych pozytywnych komentarzy dotyczy nie sprzedaży dzieł sztuki, ale czegoś innego o małej wartości np. ubrań),
– brak możliwości odbioru osobistego, a wyłącznie opcja wysyłki,
– brak wyraźnych zdjęć oraz fotografii ukazujących zbliżenia obrazu,
– brak certyfikatu potwierdzającego oryginalność (tu też jednak należy zachować ostrożność, nawet jeśli sprzedawca posiada certyfikat, bo subiektywna ocena i podpis jakiegoś historyka sztuki to za mało, o czym pisałem wyżej),
– jeśli sprzedawca wystawia kilka aukcji z przedmiotami zabytkowymi i jeśli np. inny obraz (oprócz tego, którym się interesujesz) ewidentnie wygląda na fałszerstwo to jest to sygnał, że coś nie tak może być też z innymi wystawionymi na aukcjach przedmiotami, nawet jeśli wyglądają przekonująco,
– niska cena wywoławcza za obraz znanego artysty (choć to też może być zwodnicze, bo pośród wystawionych faktycznych, drogich oryginałów sprzedawca może ukryć fałszywki wycenione wysoko, działając zgodnie z przysłowiem: „jeśli chcesz ukryć drzewo, wówczas posadź wokół niego cały las”).

Oto kilka przykładów opisów aukcji „inwestycyjnych” dzieł sztuki z allegro:

„Do pracy dołączony jest pisemny certyfikat potwierdzający oryginalność pracy wystawiony przez [nazwa i adres galerii].” – galeria galerii nierówna, a każdej zależy na tym, aby obraz sprzedać z zyskiem. Lepiej jest przyjąć zasadę ograniczonego zaufania.
„ORYGINAŁ. OPINIA HISTORYKA SZTUKI-KUSTOSZA MUZEUM NARODOWEGO. WYSTAWIONA 19.03.1998.” – same słowa to za mało, brak było w aukcji choćby skanu kartki z tą opinią.
„Sprzedaje obraz – na drewnie malowany sygnowany Wojciech Kossak posiada on sygnaturę w dolnej części, całość w bardzo dobrym stanie, gratka dla kolekcjonerów dobrego malarstwa. Nie posiadam certyfikatu, tak też został nabyty. Bez wątpienia jest to unikat z piękną historią.” – sprytny opis, w którym nie jest napisane, że to oryginał. Zasugerowana jest tylko obecność sygnatury znanego malarza oraz to, że jest to unikat. A słowa „unikat” można użyć, praktycznie, w stosunku do każdego obrazu, więc sprzedający nie mija się z prawdą.
„Posiadam do sprzedania obraz sygnowany Jerzy Kossak. Obraz kupiony w Berlinie. Nie posiadam certyfikatu autentyczności.” - to, że coś jest sygnowane nie oznacza, że jest autentyczne; odsyłam przy okazji do mojego artykułu o sygnaturach.
„WYPRZEDAJĘ WŁASNE ZBIORY. OBRAZ ZOSTAŁ ZAKUPIONY NA GIEŁDZIE STAROCI. PRACA NIE MA ZROBIONEJ EKSPERTYZY WIĘC ZGODNIE Z ZASADAMI I REGULAMINEM ALLEGRO WYSTAWIAM DO SPRZEDAŻY W DZIALE KOPIE.” – sama ekspertyza historyka sztuki to za mało, dopiero ekspertyza chemiczna daje większą pewność z czym mamy do czynienia, o czym już pisałem.
„OBRAZ W RZECZYWISTOŚCI PREZENTUJE SIĘ O WIELE ŁADNIEJ NIŻ NA ZDJĘCIACH” – to zwykle prawda w przypadku każdego obrazu, bo oko inaczej odbiera przedmiot (trójwymiarowo) niż obiektyw aparatu. Ale taki opis idzie zwykle w parze ze słabej jakości zdjęciami.
„Obraz nie posiada certyfikatu, ale gwarantuję pewne pochodzenie od kolekcjonera. Obraz sygnowany Jerzy Kossak” – to samo co w przypadku galerii – kolekcjoner kolekcjonerowi nierówny, chyba że zna się dobrze daną osobę osobiście.
„Na sprzedaż posiadam stary obraz, który pozostał mi po dziadku. Obraz sygnowany.” – może to prawda, a może nie. Dziadek nie żyje, więc nie można pociągnąć go do odpowiedzialności, gdy obraz okaże się fałszerstwem.
„Nie posiadam stwierdzenia autentyczności tej pracy. Wyprzedaż prywatnej kolekcji zgromadzonej przez lata.” – typowy opis.
„Wystawiono wielostronicową opinie Mgr Sztuki osoby specjalizującej się w Młodej Polsce dla zainteresowanych do wglądu. obraz jest absolutnie oryginalny nie mam co do tego żadnych wątpliwości do tego stopnia że gdyby po zakupie ktoś potrafił podważyć opinię na niego wystawioną to otrzyma zwrot pieniędzy czego zazwyczaj sprzedawcy nie robią.” – w tym przypadku zabrakło choćby zdjęcia tej wielostronicowej „opinii” magistra sztuki. Może właściciel rzeczywiście ją podsyła w przypadku kontaktu osoby zainteresowanej. Nie sprawdzałem.

Patrząc na aukcyjne oferty „inwestycyjne” to rzuciły mi się również w oczy prace Edwarda Dwurnika. Pełno prac tego artysty uprawiającego sztukę „naiwną” w różnych galeriach i nawet na allegro. Głównie są to prace na papierze, które podrobić jest niezmiernie łatwo, zwłaszcza, że styl rysunku jaki uprawia Dwurnik nie jest zbyt wyrafinowany, by nie powiedzieć prymitywny. Mając to na uwadze – można przewidzieć, że po śmierci Dwurnika nastąpi wysyp nagle odnalezionych prac rysunkowych artysty. Ciekawe kiedy pęknie ta sztucznie napompowana bańka? Według mnie ceny za jego prace nie powinny pójść znacząco w górę w przyszłości. Mówią, że dobra sztuka sama się obroni, a tę słabą trzeba promować, aby ją sprzedać i ktoś usilnie w mediach tego Dwurnika lansuje. Wiadomo, że dzieło sztuki i inne przedmioty kolekcjonerskie są warte tyle, ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. A że ktoś płaci po kilkaset czy nawet kilka tysięcy za bazgroły to, no cóż, tylko jego sprawa.

Giełd staroci, galerii albo różnych wyprzedaży nie można skreślać jako miejsc, gdzie można kupić coś wartościowego. Jednakże poszukując tam rarytasów dobrze jest mieć przy sobie smartfon z dostępem do internetu, aby szybko sprawdzić np. nazwisko nieznanego nam malarza, którym sygnowany jest obraz. Pomijając Kossaka i inne chwytliwe nazwiska można czasem wynaleźć obraz mniej znanego artysty wart mniej, ale będący bezsprzecznie oryginałem. Postaram się opracować listę nazwisk mniej popularnych malarzy, których dzieła pojawiają się na aukcjach i na których warto zwracać uwagę. Taką listę opublikuję w którymś z kolejnych wpisów.

Widząc ofertę sprzedaży pracy artysty współczesnego, żyjącego np. Tomasza Sętowskiego zawsze można u źródła zapytać się o oryginalność dzieła wystawionego na aukcji. A jeśli już kupować taki współczesny obraz to najlepiej bezpośrednio u artysty, bez pośredników, bo z pewnością można również negocjować cenę.

Renomowane polskie domy aukcyjne:

http://www.desa.pl

http://www.agraart.pl

http://www.rempex.com.pl

http://rynekisztuka.pl     Portal inwestowania w sztukę.
http://www.artinfo.pl    Portal rynku sztuki.

Źródła reprodukcji porównawczych:

http://www.wikiart.org

http://www.pinakoteka.zascianek.pl

https://www.google.com/culturalinstitute/project/art-project

http://www.wga.hu/index1.html

http://artyzm.com/galeria.php

http://www.arthermitage.org/Author.html

Można też poszukiwać zdjęć obrazów danego autora w wyszukiwarkach grafiki (http://www.bing.com/?scope=images lub http://www.google.pl/imghp?hl=pl), choć tam w wynikach mogą pojawiać się różne rzeczy jak kopie, reprodukcje itp. Wyszukiwarki przydają się też w innych celach. Na przykład możliwe jest odnalezienie autora jakiegoś dzieła dzięki tzw. „wyszukiwaniu obrazem” w wyszukiwarce google. Oto przykład: w jednym z filmów na youtube.com zobaczyłem wiszący w pewnym domu na ścianie obraz. Zrobiłem zrzut ekranu, a następnie wyciąłem fragment kadru z tym obrazem w programie graficznym. Ten fragment obrazu następnie „pokazałem” wyszukiwarce. Moje podejrzenia co do autorstwa obrazu zostały potwierdzone:wyszukiwanie obrazem 1024x915 Jak inwestować w sztukę?

Strony, na których można obejrzeć twórczość głównie młodych, zdolnych ludzi, odkryć jakiś talent i kupić tanio dzieło sztuki:

http://digart.pl

http://deviantart.com

http://touchofart.eu

I to tyle ode mnie na temat zagadnienia inwestycji w obrazy. Czy rzeczywiście kupno dzieła sztuki można uznać za inwestycję zważywszy na to, że nie wiadomo czy obraz po latach uda się sprzedać drożej? Może należy to traktować tylko jako lokatę kapitału? Zysk, który powinien być wynikiem inwestycji jest możliwy tylko wtedy, gdy uda się kupić dzieło sztuki taniej, a następnie sprzedać odpowiednio drożej. Wydaje się to niełatwe w przypadku kupna obrazów w domach aukcyjnych. A szukanie okazji po giełdach, jarmarkach czy galeriach też ma swoje złe strony, bo łatwiej jest trafić na jakąś podróbkę, jeśli ktoś jest laikiem w temacie sztuki. Niemniej jednak są osoby, które zajmują się kupnem i sprzedażą dzieł sztuki na co dzień, czyli że musi być to opłacalne. Ale takie osoby doświadczenie w dziedzinie handlu sztuką nabywały prawdopodobnie latami. Czy ja (jako osoba znająca się trochę na malarstwie) byłbym w stanie nabyć na jakiejś giełdzie staroci ciekawy obraz, który następnie sprzedałbym z zyskiem? Możliwe, ale mało prawdopodobne w tym momencie. Przede wszystkim musiałbym poszerzyć swoją wiedzę w dziedzinie nazwisk mniej znanych polskich malarzy (o zagranicznych nawet nie wspominam, bo to temat jeszcze obszerniejszy). Istotne byłoby też opracowanie takiego mini katalogu tychże (niepopularnych acz aukcyjnych) malarzy, aby można było do niego w razie konieczności zajrzeć. Dopiero uzbrojony w taką wiedzę mógłbym wyruszyć na łowy. W tym momencie, bez znajomości nazwisk, patrząc na obraz, mogę co najwyżej ocenić klasę i jakość malarstwa. Już samo to prawdopodobnie pozwoliłoby odrzucić z 70% obrazów wystawianych na giełdach staroci. Z tym, że mógłbym przeoczyć obraz słaby malarsko, ale sygnowany dobrym nazwiskiem, a wiadomo, że takiego malarstwa w XX wieku było sporo. Konkluzja jest jedna – nauka i wiedza to klucz do potęgi, bo liczenie na samo szczęście, to w przypadku inwestycji w obrazy może być jednak za mało. Co zamierzam z tym moim brakiem wiedzy zrobić? Oczywiście podszkolić się w tej dziedzinie i opracować tę listę nazwisk, o której wspomniałem. Poza tym planuję odwiedzić kilka targów staroci (może jeszcze w tym roku), a efektami podzielić się z Wami na blogu.

Zniechęcać nikogo do tej formy inwestowania oczywiście nie mam zamiaru, a wręcz przeciwnie. Zdarza się przecież, że ktoś przypadkiem znajduje lub kupuje tanio przedmiot, który później okazuje się wart spore pieniądze. Nikt nie może Ci dać gotowej recepty na to jakie obrazy kupować, a najlepiej byłoby gdyby inwestowanie w sztukę stało się Twoim hobby. Jeśli coś robi się z pasją i zaangażowaniem to sukces będzie wyłącznie kwestią czasu. Myślę, że szczególnie ekscytujący jest ten dreszcz emocji towarzyszący udziałowi w licytacjach bądź przeglądania przedmiotów na giełdach staroci. Takich emocji życzę sobie, i Wam również drodzy czytelnicy, jak najwięcej. icon smile Jak inwestować w sztukę? Jeśli ktoś miał jakieś ciekawe doświadczenia z kupowaniem dzieł sztuki to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzu pod artykułem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Tagi wpisu:

  • jak jnwestowac pieniadze

W co zainwestować w październiku 2014, czyli lokata na 7,65%

Zawsze gdy pojawia się naprawdę interesująca okazja zainwestowania w lokatę to nie omieszkam wspomnieć o niej na blogu. O podobnej ofercie przygotowanej przez Comperię pisałem w czerwcu. Obecna, październikowa oferta lokaty z bonusem daje możliwość zwrotu z inwestycji w wysokości od: 7,65% do nawet 40,05%. Dodatkowo istnieje szansa na wygranie smartfona IPhone 6. Wszystkie szczegóły tej oferty przedstawiam poniżej w artykule.

„Lokata na start” oferowana jest przez Meritum Bank. Za jej założenie każda osoba otrzyma bonus w wysokości 60 zł oraz weźmie udział w losowaniu pięciu sztuk telefonu IPhone 6 przy spełnieniu warunków promocji. Jest to lokata na 2 miesiące z oprocentowaniem nominalnym 5%, na którą można wpłacić od 1000 zł do 10000 zł.

Dzięki temu, że dostajemy od Comperii bonus (60 zł) za założenie tej lokaty to wpłacając określoną sumę zarabiamy procentowo:
40,05% przy lokacie na 1000 zł (6,75 zł odsetek + 60 zł bonusu = 66,75 zł)
22,05% przy lokacie na 2000 zł (13,50 zł odsetek + 60 zł bonusu = 73,50 zł)
11,25% przy lokacie na 5000 zł (33,75 zł odsetek + 60 zł bonusu = 93,75 zł)
7,65% przy lokacie na 10000 zł (67,50 zł odsetek + 60 zł bonusu = 127,50 zł)

Uzyskanie takiego efektywnego oprocentowania na lokacie to obecnie rzadkość.

Szczegółowe informacje dotyczące lokaty:

Tutaj znajdziesz szczegółowy regulamin tej promocji: http://www.comperiabonus.pl/meritum/regulamin/

- „Lokatę na start” w Meritum Bank można otworzyć przez Internet i zasilić przelewem z innego banku. Uwaga: dane nadawcy muszą się zgadzać z danymi podanymi we wniosku
– lokatę na tych promocyjnych warunkach mogą założyć tylko nowi klienci Meritum Bank
– jedna osoba może założyć tylko jedną lokatę na jeden adres e-mail (jeśli chcesz założyć dodatkowe lokaty na członków rodziny to korzystaj z osobnych adresów e-mail i pamiętaj, że przelew zasilający musi mieć dane nadawcy podane we wniosku)
– oprocentowanie lokaty to 5%
– okres jej trwania to 2 miesiące
– kwota lokaty: od 1000 zł do 10,000 zł
– depozyt jest w 100% bezpieczny, bo Meritum Bank jest oczywiście objęty gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego
– bonus wynosi 55 zł + 5 zł, czyli 60 zł i jest nieopodatkowany, czyli nie płacimy od niego podatku Belki
utrata odsetek następuje tylko jeśli zerwiemy lokatę przed upływem 2 miesięcy
razem z lokatą zakładane jest „Proste Konto Osobiste” w Meritum Bank. Jest ono całkiem bezpłatne (darmowe jest: prowadzenie konta, przelewy krajowe, wydanie i obsługa karty debetowej oraz wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce). Na to konto wypłacony zostanie bonus.
– jeśli do 3 grudnia 2014 r. utrzymasz na lokacie lub na koncie ROR co najmniej 1000 zł, to otrzymasz od Comperii 55 zł premii. Dodatkowe 5 zł otrzymasz jeśli ściągniesz na swój telefon aplikację mobilną Meritum Banku, zalogujesz się do niej i wykonasz mobilnie do 30 listopada 2014 przynajmniej jeden przelew (może to być również przelew wewnętrzny pomiędzy Twoimi kontami). Twoje konto zasili więc wówczas bonus w łącznej wysokości 60 zł.

- można też zdobyć nagrody rzeczowe, czyli jeden z pięciu telefonów iPhone 6. Procedura wygląda następująco: pomiędzy 17 listopada a 17 grudnia 2014 r. bank poinformuje uczestników o możliwości założenia dodatkowej „Lokaty na Czas”. Pierwsze 5 osób, które założą „Lokatę na Czas” korzystając z aplikacji mobilnej i utrzymają ją co najmniej przez miesiąc to otrzymają nagrodę – telefon iPhone 6. Bank poinformuje zwycięzców o wygranej do dnia 31 grudnia 2014 r. Jeśli chcesz wziąć udział w wyścigu o iPhone 6 to najlepiej jest przelać na ROR do Meritum Banku 1000 zł i czekać na „sygnał” z banku, że można już otworzyć „Lokatę na Czas”. Czyli trzeba mieć zawsze przy sobie telefon z dostępem do internetu, z zainstalowaną aplikacją mobilną banku, oraz ustawić sobie powiadomienia, gdy przyjdzie e-mail od Meritum, aby móc jak najszybciej mobilnie założyć lokatę przez internet.

- aby otrzymać premię należy pamiętać, że: Comperia do 10 grudnia 2014 wyśle e-mail do wszystkich osób, które spełniły warunki promocji i będą uprawnione do otrzymania premii. Następnie trzeba w ciągu 5 dni roboczych od dnia otrzymania tej wiadomości e-mail uzupełnić swoje dane do wykonania przelewu (pod adresem podanym w e-mailu). Wówczas Comperia wypłaci premię przelewem do 24 grudnia 2014 roku.
konto w Meritum możesz łatwo później zamknąć, wszystko załatwisz przez bankowość internetową, wchodzisz we wnioski, tam znajdziesz zakładkę „zamknięcie konta”, wpisujesz dane i po 30 dniach Twoje konto będzie zamknięte.

Myślę, że wszystko jest jasne, a oferta ta, jak widać, nie ma żadnych kruczków. Gdyby było inaczej to nie korzystałbym z niej, jak również nie polecałbym jej Wam, drodzy czytelnicy. icon smile W co zainwestować w październiku 2014, czyli lokata na 7,65%

Kliknij tutaj, aby założyć „Lokatę na START” z bonusem 60 zł  Promocja Comperii została zakończona 22 października 2014 roku.

Jeśli nasuną Ci się jakieś pytania odnośnie tej oferty albo masz problem z którymś z kroków to zawsze możesz mnie zapytać zostawiając komentarz pod tym artykułem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.8/10 (4 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • czy warto inwestować w mieszkania 2014
  • gdzie i jak inwestowac pieniadze
  • jaka walute kupic zeby zarobic
  • mail cspco com vn loc:PL
  • gdzie zainwestowac pieniadze w listopadzie 2014
  • w co inwestować w październiku
  • w jakie dzieła sztuki najlepiej inwestować 2014
  • czy w grudniu 2014 inwestować w akcje
  • mail mro com vn loc:PL
  • waluta w jaką obecnie zainwestować 2014

Obligacje skarbowe – czy to się opłaca?

Jeśli przymierzasz się do inwestowania w obligacje skarbowe to polecam rzucić okiem na niniejszy poradnik. Dowiesz się z niego jak kupować obligacje detaliczne oraz na jaki zysk możesz liczyć. Kiedy już się zdecydujesz, przeczytaj, jak możesz je spieniężyć, jeśli będziesz potrzebował gotówki przed czasem.

Obecnie (wrzesień 2014) dostępne są następujące obligacje:

Obligacje 10-letnie Skarbu Państwa EDO0924; oprocentowanie: 3,60% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym; kapitalizacja odsetek: roczna
Obligacje 4-letnie Skarbu Państwa COI0918; oprocentowanie: 3,10% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym; kapitalizacja odsetek: roczna
Obligacje 3-letnie Skarbu Państwa TOZ0917; oprocentowanie: 2,80% w pierwszym sześciomiesięcznym okresie odsetkowym; wypłata odsetek: co 6 miesięcy
Obligacje 2-letnie Skarbu Państwa DOS0916; oprocentowanie: 2,60% w skali roku, stałe w okresie 2 lat; kapitalizacja odsetek: roczna

Jaki zysk dają obligacje skarbowe w 2014 i kolejnych latach?

Cena emisyjna 1 obligacji wynosi: 100 zł; wymienione wyżej obligacje będą sprzedawane od 01.09.2014 do 30.09.2014; kupić je można w oddziałach PKO BP, przez Internet i telefon. Obligacje dwuletnie mają stałe oprocentowanie, z roczną kapitalizacją odsetek. W pierwszym roku oprocentowanie jest naliczane od nominalnej wartości jednej obligacji, a w roku drugim od wartości nominalnej powiększonej o odsetki naliczone po zakończeniu pierwszego okresu odsetkowego. Przy założeniu zakupu 1000 dwuletnich obligacji po 100 zł, czyli inwestując 100,000 złotych w pierwszym roku odsetki wyniosą 2600 zł (494 zł podatku), w drugim roku będzie to 2667,60 zł (506,84 podatku). Odsetki po dwóch latach wyniosą 5267,60 zł, ale zostaną pomniejszone o 19% podatku (1000,84 zł). Zysk na czysto po dwóch latach oszczędzania wyniesie więc 4266,76 zł.

Różnice oprocentowania między obligacjami dwuletnimi oraz tymi na dłuższy okres są bardzo niewielkie, dlatego uważam, że zamrażanie swoich pieniędzy na więcej niż 2 lata jest mało opłacalne. Obligacje dwuletnie (oszczędnościowe, nienotowane na Giełdzie Papierów Wartościowych) są emitowane co miesiąc i mogą je zakupić osoby fizyczne (rezydenci i nierezydenci), stowarzyszenia oraz inne organizacje społeczne i zawodowe, a również fundacje wpisane do rejestru sądowego. Możliwy jest także zakup obligacji na rzecz osób małoletnich. Każda emisja obligacji nosi odpowiedni symbol, określający typ obligacji, rok i miesiąc wykupu, np. obligacje dwuletnie sprzedawane we wrześniu 2014 roku to DOS0916, gdzie: DOS to symbol obligacji (skrót od Dwuletnie Oszczędnościowe Stałoprocentowe), 09 – miesiąc wykupu (wrzesień), a 16 to rok wykupu (2016 rok).

Jaka jest rentowność obligacji detalicznych? Rentowność, czyli opłacalność inwestowania w obligacje zależy nie tylko od oprocentowania, czyli wysokości odsetek. Zysk można zwiększać dzięki zakupowi obligacji z dyskontem (po cenie niższej od wartości nominalnej). Zysk z odsetek i dyskonta od papierów wartościowych Skarbu Państwa nabywanych przez osoby fizyczne od 2001 roku nie jest, niestety, zwolniony z podatku. Rentowność papierów wartościowych o stałej stopie (obligacje dwuletnie) znana jest już w momencie ich nabycia. Z kolei dochodowość inwestycji w papiery o zmiennej stopie (obligacje trzyletnie) jest znana dopiero tuż przed ich wykupem. Około 10 lat temu w latach 2001 – 2003 roku oprocentowanie obligacji wynosiło, o wiele więcej w porównaniu do roku 2014, bo nawet 17% np. TZ0803 miały 17,08 % (okres odsetkowy od 5 listopada 2000 r. do 5 lutego 2001 r.).

Wykup obligacji następuje po upływie 2 lat licząc od dnia zakupu. Skarb Państwa wypłaca nabywcy kwotę równą wartości nominalnej posiadanych obligacji wraz z należnymi odsetkami. Dochodów z tytułu uzyskanych odsetek od zakupionych obligacji, osoby fizyczne nie muszą wykazywać w deklaracji rocznej PIT (płatnikiem odpowiedzialnym za pobranie i odprowadzenie podatku jest DM PKO Banku Polskiego). Wypłata pieniędzy (zainwestowanego kapitału i odsetek) z obligacji następuje w formie gotówki lub przelewu bankowego. W przypadku obligacji trzyletnich wartość obligacji można także zaliczyć na konto zamiany (rolowania) na nową emisję lub należne z tego tytułu pieniądze przenieść na rachunek papierów wartościowych. Pierwszy przypadek oznacza, że za obligacje, których okres ważności się kończy, można kupić nową emisję tych papierów (za wartość obligacji powiększoną o odsetki). Nie zamienia się wówczas ułamkowych części obligacji (tzw. końcówek), które jako gotówka są przelewane na rachunek bankowy. W drugim przypadku należna z tytułu wykupu obligacji kwota zostanie przelana na rachunek inwestycyjny w biurze maklerskim.

Przedterminowy wykup obligacji detalicznych

Obligacje oszczędnościowe można przedstawić do przedterminowego wykupu. Znaczy to, iż każdy nabywca obligacji może zażądać zwrotu zainwestowanych pieniędzy wraz z odsetkami. W celu dokonania przedterminowego wykupu obligacji ich posiadacz powinien złożyć dyspozycję (zlecenie) w jednym z punktów obsługi klienta biura maklerskiego lub za pośrednictwem systemów teleinformatycznych (jeśli korzysta z tej formy obsługi) w terminie określonym w liście emisyjnym. Wypłata pieniędzy następuje również w terminie określonym w tym liście. Sprzedający otrzymuje wartość nominalną obligacji oraz odsetki za okres liczony od dnia zakupu obligacji do dnia oddania pełnej należności (wartość obligacji plus odsetki) posiadaczowi obligacji. Oznacza to, iż odsetki naliczane są także za okres pomiędzy złożeniem dyspozycji a otrzymaniem pieniędzy (14 dni). Całkowita kwota należności zostanie pomniejszona o opłatę manipulacyjną, której wysokość jest również podawana w listach emisyjnych dla poszczególnych serii obligacji.

Czy obligacje to dobra alternatywa dla długoterminowej lokaty w banku? Oczywiście, zwłaszcza, że oprocentowanie lokat na okres dłuższy niż rok jest dziś mało wyższe niż 3%. Kupno obligacji to dobry sposób na dywersyfikację inwestowanych oszczędności, jeśli nie chcemy trzymać wszystkich pieniędzy na kontach bankowych. Szczegółowe informacje znaleźć można na oficjalnej stronie obligacji skarbowych: obligacjeskarbowe.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • czy warto inwestowac w waluty
  • w jakie waluty inwestowac
  • czy opłaca się kupić obligacje skarbowe
  • opłacalność zakupu obligacji skarbowych
  • opłacalność inwestowania w obligacje skarbowe
  • obligacje skarbowe czy to jest opłacalne
  • obligacje skarbowe czy są opłacalne
  • obligacje dwuletnie oplacalnosc
  • jakie obligacje si
  • yhs-fh_lsonsw

Lokata z wysokim oprocentowaniem ponad 30%?

Co jakiś czas banki kuszą nas różnymi promocjami. W miesiącu czerwcu 2014 roku takim hitem jest „Lokata Bezkarna” w banku BGŻ Optima. W przypadku tej bezpiecznej lokaty można zarobić nawet lepiej niż w przypadku inwestycji obarczonych wysokim ryzykiem! Można ją założyć w tym miejscu do 30 czerwca 2014.
Aby założyć trzymiesięczną Lokatę bezkarną BGŻOptima wystarczy złożyć depozyt w wysokości 1000 złotych. Lokata ta przeznaczona jest dla nowych klientów banku. Wniosek o lokatę jest połączony z wnioskiem o założenie konta oszczędnościowego (które można później w łatwy sposób zamknąć – logujemy się na stronie ich banku i mamy dostęp do “szyfrowanej poczty” (wewnętrzny system komunikacji banku) – wysyłamy wiadomość z chęcią zamknięcia konta i gotowe). Poza tym to konto oferuje zero kosztów za przelewy na konta innych banków w Polsce. Lokatę zakłada się przez internet, a jak wskazuje jej nazwa – w przypadku zerwania umowy klient zatrzymuje 100% odsetek. Lokata ta nie jest odnawialna (kwota lokaty od 1000 zł do 20000 zł) i oprocentowana jest na 4%. Dodatkowo dostajemy bonus w wysokości 80 zł (nieopodatkowane) po spełnieniu prostych warunków (utrzymanie co najmniej 1000 zł na lokacie do 30 lipca 2014 roku). Organizator (Comperia) poinformuje mailowo o przyznaniu bonusu (między 30 lipca a 12 sierpnia), należy wówczas w ciągu 5 dni od zawiadomienia uzupełnić swoje dane i podać numer swojego konta BGŻ (gdzie zostanie przelany bonus) na stronie: https://www.comperiabonus.pl/promocja/panel/. Po tym jak bonus zostanie wypłacony (do 26 sierpnia 2014 r.) można takie konto zlikwidować, aby za pewien czas znowu załapać się na następną promocję takiego rodzaju. Warto zaznaczyć, że pieniądze (do kwoty 40000 zł) wpłacone na to konto oszczędnościowe oprocentowane są na 3,5% w skali roku. Bonusu nie otrzymamy jeśli nie uzupełnimy danych w terminie 5 dni – więcej haczyków nie ma.

Dzięki temu, że dostajemy od Comperii bonus (80 zł) za założenie tej lokaty to wpłacając odpowiednią sumę zarabiamy procentowo:
35,24% przy lokacie na 1000 zł (88,10 zł)
19,24% przy lokacie na 2000 zł (96,20 zł)
9,64% przy lokacie na 5000 zł (120,50 zł)
6,44% przy lokacie na 10000 zł (161 zł)
5,37% przy lokacie na 15000 zł (201,50 zł)
4,84% przy lokacie na 20000 zł (242 zł)

Uwaga: na końcu wniosku napisane jest, że do aktywacji lokaty należy przelać 1 zł, ale nie należy tego robić. Na infolinii BGŻ powiedziano mi, żeby od razu przelać na podany numer konta całość zadeklarowanej kwoty np. 10000 zł. Dzięki tej promocji da się z 5000 złotych zrobić 440,5 zł. Wystarczy założyć konto na np. 5 osób: siebie, rodziców, babcię, siostrę czy brata i na każde z tych kont przelać po 1000 zł. W ten sposób zachowujemy oprocentowanie 35,24% w skali roku. Wychodzi więc 5 × 88,10 zł = 440,50 złotych.

Ja po wpłaceniu pieniędzy (przelew o tytule: „Inicjujący przelew”) potwierdzenie otwarcia lokaty dostałem kolejnego dnia. Wiadomość może trafić do folderu spam, więc lepiej również tam zajrzeć. Szczegółowa procedura otworzenia lokaty przedstawiona jest filmie, który można obejrzeć tutaj.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.5/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)

Tagi wpisu:

  • yhs-ddc_bd
  • wco inwestowac
  • inwestowanie pieniędzy 2014
  • w jaką walute warto inwestować
  • oprocentowanie od 40000 tys

Akcje zagranicznych spółek w 2014 roku

Akcje zagranicznych spółek w 2014 roku – które z nich mogą przynieść najwyższy zysk? Wiadomo, że istnieje wiele różnych sposobów inwestowania pieniędzy. Niektórzy ludzie decydują się na zakup nieruchomości lub gruntów, inni inwestują w rozwój ich własnej działalności. W każdym z tych przykładów, ważne jest jednak utrzymywanie racjonalnego zarządzania budżetem i opracowanie planu działania, którego celem jest podwojenie kapitału. Jednak, gdy mówimy o rynku akcji można wymienić kilka firm, które bez względu na to, co będzie się działo w światowej ekonomii to w 2014 roku nie powinny przynieść strat dla inwestorów. Oto lista firm, w które warto inwestować w 2014 roku:

Google (GOOG, 1060.79 dolarów) – popularna wyszukiwarka internetowa, zwiększy zyski dzięki wejściu na rynek reklam wyświetlanych na urządzeniach mobilnych,
Apple (AAPL, 554.43 dolarów) – producent popularnego iPada i iPhone’a, jego pozycja wciąż rośnie na rynku produkcji urządzeń mobilnych,
Visa (V, 207.36 dolarów) – procesor kart kredytowych mający potencjał do generowania 20% rocznego wzrostu zysków dzięki stopniowemu przechodzeniu z papierowej waluty do transakcji elektronicznych z użyciem „plastiku”, zwiększając swoje marże i wolne przepływy pieniężne,
PVH (PVH, 129.06 dolarów) – niedawny zakup marki WARNACO przez tę spółkę otwiera jej szerokie możliwości rozwoju w Europie,
3M (MMM, 126.43 dolarów) – spółka przemysłowa z konkurencyjną dywidendą,
Monsanto (MON, 110.66 dolarów) – wiodący światowy dostawca nasion i produktów owadobójczych,
Thermo Fisher Scientific (TMO, 101.34 dolarów) – sprzedawca sprzętu laboratoryjnego,
ExxonMobil (XOM, 95.31 dolarów) – spółka paliwowa,
Caterpillar (CAT, 86.05 dolarów) – wysokiej jakości przedsiębiorstwo przemysłowe, które ma coraz większe dywidendy,
Qualcomm (QCOM, 72.58 dolarów) – producent sprzętu elektronicznego,
Pentair (PNR, 70.01 dolarów) – producent pomp i zaworów do uzdatniania wody,
Royal Dutch Shell (RDS, 66.57 dolarów) – europejska spółka naftowo-gazowa, ma zdolność do zysków, nawet jeśli cena oleju napędowego spadłaby do 70 dolarów za baryłkę,
CBS (CBS, 58.42 dolarów) – gigant na rynku nadawczym,
JPMorgan Chase (JPM, 56.17 dolarów) – jeden z największych holdingów finansowych na świecie,
Nucor (NUE, 51.59 dolarów) – producent stali,
Lifepoint Hospitals (LPNT, 50.70 dolarów) – oczekiwany wzrost wartości akcji tej spółki w 2014 roku dzięki reformie systemu opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych,
iShares Europe (IEV, 44.67 dolarów) – spółka inwestycyjna,
Microsoft (MSFT, 36.69 dolarów) – gigant produkujący oprogramowanie ze stabilną pozycją na giełdzie,
Marathon Oil (MRO, 35.80 dolarów) – teksańska spółka energetyczna,
Cisco Systems (CSCO, 20.24 dolarów) – spółka związaną z branżą komputerową,
PulteGroup (PHM, 18.03 dolarów) – deweloper mieszkaniowy,
Coty (COTY, 15.25 dolarów) – prężnie rozwijająca się spółka na rynku środków pielęgnacji ciała,
GT Advanced Technologies (GTAT, 8.02 dolarów) – producent innowacyjnych materiałów używanych w produkcji telefonów komórkowych.

W nawiasach podano giełdowy skrót oraz cenę aukcji spółek z grudnia 2013 roku. Wśród wyżej wymienionych firm są wysokiej jakości firmy przemysłowe, technologiczne, komputerowe itp. Dla wielu inwestorów, giełda jest najlepszym miejscem do inwestowania pieniędzy. Jednak fundusze inwestycyjne, które z roku na rok gromadzą również pokaźną liczbę klientów są także doskonałą alternatywą. Jeśli nie jesteś na bieżąco w inwestycjach giełdowych to warto wybrać fundusz inwestycyjny z pozytywnymi ocenami, który będzie inwestować w Twoim imieniu. Zaleca się też, aby mieć zdywersyfikowany portfel akcji, nie skupiając się wyłącznie na jednym typie akcji czy spółce.

Opracowano na podstawie: usatoday.com/story/money/personalfinance/2013/12/14/investment-roundtable-stock-picks/4016649/

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.5/10 (4 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 4 votes)

Tagi wpisu:

  • w jaka walute inwestowac
  • w co najlepiej zainwestować pieniądze 2014

Inwestowanie w fundusze hedgingowe

Inwestowanie w fundusze hedgingowe. Jak inwestować w fundusze hedgingowe? Rzućmy okiem na tego typu inwestycje, aby zdefiniować ich plusy i minusy. Fundusze te są znane na całym świecie od wielu lat. Podobnie jak wiele nowych produktów finansowych, fundusze typu hedge (z ang. zabezpieczać) początkowo dostępne były tylko dla nielicznych, zamożnych klientów bankowości prywatnej, a dziś mogą z nich korzystać wszyscy. Początki funduszy hedgingowych sięgają lat pięćdziesiątych XX wieku, gdy pierwsze instytucje finansowe oferowały transakcje, które mogłyby zabezpieczyć inwestorów przed wahaniami koniunktury. Ojciec funduszy hedgingowych to Alfred Winslow Jones. Używał tzw. krótkiej sprzedaży, co oznacza sprzedaż pożyczonych papierów wartościowych i korzystania z dźwigni finansowej, czyli wykorzystanie możliwości płacenia tylko części wymaganej kwoty. Wiele osób mówi, że w przypadku inwestycji w fundusze hedgingowe ryzyko jest takie same jak przy Forexie. Można śmiało powiedzieć, że fundusze hedgingowe powstały więc w odpowiedzi na konkretne potrzeby rynku. Inwestorzy czuli potrzebę stosowania takiego produktu finansowego, który będzie zarabiać nie tylko w czasie dobrej koniunktury na rynku akcji. Dziś fundusze hedgingowe rosną w siłę. Obecnie wartość aktywów, którymi zarządzają osiągnie około 1,000,000,000,000 dolarów.

fundusze hedgingowe 150x150 Inwestowanie w fundusze hedgingoweDuże fundusze hedgingowe utrzymują swoje wyniki dzięki panującej sytuacji na rynku giełdowym. To wygląda jak inwestowanie w szeroki wachlarz instrumentów finansowych: akcje, opcje, waluty, kontrakty terminowe, zarówno na rynku papierów wartościowych, jak i na rynku towarów. Ropa, miedź, złoto, srebro, diamenty są najbardziej popularne wśród surowców, w które inwestują fundusze hedgingowe. Używając systemu dźwigni zawierają transakcje z wykorzystaniem małej części aktywów. W rezultacie, chociaż podejmują duże ryzyko to mogą wykonywać wiele operacji na różnych rynkach. Fundusze hedgingowe, podobnie jak klasyczne fundusze inwestycyjne pobierają różne opłaty. Jednak to, co odróżnia omawiane fundusze od innych to to, że pobiera się opłaty za zarządzanie i zyski dopiero po wypracowaniu pewnych rezultatów. Jest to więc dobra motywacja dla samych menedżerów, by osiągać jak najwyższe profity.

Jedną z głównych cech wyróżniających fundusze hedgingowe, w porównaniu do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, jest to, że fundusze te często emitują tak zwane certyfikaty inwestycyjne. Są one sprzedawane w określonych terminach, a potem trafiają zwykle do obrotu publicznego, jak akcje.

Jakie jest ryzyko inwestycji w fundusze hedgingowe? Fundusze hedgingowe są zwykle utożsamiane z inwestycjami o wysokim stopniu ryzyka. Chociaż spektakularne bankructwa są rzadkie to nie można ich wykluczyć. Podstawową zasadą funkcjonowania funduszy hedgingowych jest zaangażowanie tylko kilku procent aktywów w konkretną inwestycję. Nigdy nie powinno się inwestować wszystkich swoich oszczędności w jedną inwestycję. Ogólna opinia ekspertów jest taka, że nie powinno się inwestować więcej niż 10-15% oszczędności w tego typu fundusze. Zyski mogą być o wiele wyższe niż w przypadku innych produktów finansowych, natomiast strata nie będzie powodować nadmiernych szkód dla stanu inwestycyjnego portfolio.

Jak obecnie wygląda inwestowanie w fundusze hedge? Na świecie liczba funduszy hedgingowych jest szacowana na około 15000 i stały się one jednym z najszybciej rozwijających się gałęzi rynku finansowego. Dobre wyniki inwestycyjne będą prawdopodobnie przekonywać ludzi do tej formy inwestowania. Jednak zawsze należy dokładnie rozważyć inwestowanie w fundusze hedgingowe, ponieważ niosą one ze sobą wysokie ryzyko.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.3/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Tagi wpisu:

  • w jaka walute inwestowac 2014
  • w co warto inwestowac w 2014
  • ile zarobie na lokacie stabilny kurs przy płaceniu 50000 zl
  • jak inwestowac w fundusz hedgingowy

Jak zainwestować wygraną w lotto?

Jak zainwestować wygraną w lotto? W tym wpisie prezentuję sposoby na zainwestowanie pieniędzy wygranych na loterii. Każdy, kto gra w lotto ma już zaplanowane, co zrobi z wygraną. Najczęściej są to marzenia, które na chwilę obecną są nieosiągalne np. dom, samochód czy wycieczka zagraniczna. Kiedy trafi nam się wygrana w lotto warto spełnić swoje marzenia lub spróbować zainwestować wygrane pieniądze albo jakąś ich część. Jak zainwestować wygraną w lotto? Sposobów na zainwestowanie i uzyskanie bezpiecznego zysku jest kilka, wszystko zależy od tego jak dobrze poruszamy się po rynku ofert bankowych. Najprostszym sposobem jest lokata bankowa. Lokata wysoko oprocentowana wiąże się z tym, że z pieniędzy zamrożonych na lokacie możemy skorzystać dopiero po jej zakończeniu. Konto oszczędnościowe gdzie oprocentowanie jest niższe, ale dostęp do pieniędzy jest swobodny. Lokaty rentierskie również nie posiadają zbyt atrakcyjnego oprocentowania, ale i w tej opcji dostęp do pieniędzy mamy, co miesiąc lub kwartał.

wygrana lotto 150x150 Jak zainwestować wygraną w lotto?Jeśli lokata to nie jest opcja, która nas interesuje to w takim razie jak inaczej zainwestować wygraną w lotto? Warto zastanowić się nad rozkręceniem własnego biznesu. Mały sklepik, restauracja czy też auto handel pozwoli ulokować nam pieniądze i przy dobrym zarządzaniu zbierać z nich profity do tego dochodzi fakt spełniania swoich marzeń oraz bycie sobie samemu szefem. Jeśli nie zbyt dobrze czujemy się w zarządzaniu, warto zastanowić się nad zakupem firmy już działającej. Jeśli zainteresujemy się tą opcją powinniśmy obejrzeć wycenę spółek na giełdzie.
Inną opcją zainwestowania wygranej to sfinansowanie dobrego pomysłu w zamian za udziały. Jeśli jednak nie finansowanie biznesu ani własny biznes to jak zainwestować wygraną w lotto? Inwestycje na giełdzie przynoszą duży zysk, ale wiążą się jednak ze sporym ryzykiem. Nie warto kupować akcji za całą wygraną lepszym pomysłem jest zainwestowanie części wygranej. Na giełdzie funkcjonują jeszcze fundusze inwestycyjne, można też wybrać opcję zarządzania aktywami. Można swoimi pieniędzmi na giełdzie inwestować agresywnie poprzez rynek akcji lub bezpieczniej korzystając z opcji obligacji.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.1/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 2 votes)

Tagi wpisu:

  • co zrobić z wygraną w lotto
  • jak zainwestowac wygrana w lotto
  • co zrobić z wygraną w totka
  • w co zainwestować wygraną w lotto
  • co zrobic po wygranej w lotto
  • inwestowanie w lotto
  • jak zainwestowac wygran w lotto
  • lotto co zrobić z wygraną
  • pieniądze z lotto

W co opłaca się inwestować?

Każda osoba dysponująca wolnym kapitałem zastanawia się w co opłaca się inwestować. W 2013 i 2014 roku najlepiej jest zainteresować się aktywami nie narażonymi na spekulacje. Analitycy wskazują wzrost zainteresowania inwestycjami na rynkach alternatywnych, głównie na rynek złota, obligacji, ekskluzywnych alkoholi i dzieł sztuki. Tego rodzaju instrumenty finansowe są jednak mniej płynne od obligacji skarbowych czy akcji, więc wyjście z takiej inwestycji z dnia na dzień jest bardzo trudne, a często niemożliwe. [Read more…]

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.9/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • w co opłaca się inwestować
  • co sie oplaca
  • w co inwestować w 2014 roku
  • w co się opłaca inwestować
  • w co sie oplaca inwestowac
  • czy opłaca się zainwestować pieniądze w samochód
  • czy oplaca sie inwestowac w rubla
  • czy oplaca sie inwestowac w bitcoint
  • W co oplaca sie inwestowac
  • co sie oplaca inwestowac 2014

Czy warto inwestować w nieruchomości?

Czy warto inwestować w nieruchomości w Polsce? Czy opłaca się kupić mieszkanie pod wynajem? Jeśli posiadasz większą sumę pieniędzy, jedynym pewnym wyjściem jest wpłacenie ich na lokatę bankową bądź inwestowanie w nieruchomości. Niestety minus tego drugiego jest taki, że trzeba posiadać ogromne środki. Plus jest natomiast inny – każdego miesiąca możemy czerpać korzyści majątkowe z wynajmu, a po kilku latach dodatkowo sprzedać całą nieruchomość drożej niż ją kupiliśmy. W przypadku wydania około trzystu tysięcy, możemy liczyć na to, że otrzymamy od najemców powyżej tysiąca złotych miesięcznie odstępnego. Daje nam to zarobek 0,33% w skali jednego miesiąca, co jest całkiem niezłym osiągnięciem, bo daje około 4% w skali roku. Oprócz tego zarobku należy nastawić się też na to, że w końcu mieszkanie zostanie sprzedane, a mamy nadzieję na to, że również z zyskiem. Inwestowanie w nieruchomości ma też swoje ciemne strony, ponieważ musimy szukać spełniających nasze oczekiwania najemców. Jak powszechnie wiadomo, czasem trafiają się tacy, którzy niszczą lokal, który zajmują. Dewastowanie pomieszczeń przez nieodpowiedzialnych lokatorów jest niestety na porządku dziennym. Tak więc inwestycja w nieruchomości może wymagać, oprócz sporych nakładów pieniężnych, również ciągłego zajmowania się nią (opłacanie czynszu, remonty, szukanie najemców).

Czy warto inwestować w nieruchomości w Polsce?

 Czy warto inwestować w nieruchomości?Można śmiało powiedzieć, że tak, bo ceny mieszkań od pewnego czasu ustabilizowały się na pewnym stałym poziomie. Raczej nie należy się spodziewać, że pójdą mocniej w górę w najbliższym czasie, a może nawet spadną. Poza tym warto brać pod uwagę, że nieruchomości to nie tylko domy i mieszkania, ale także działki budowlane i ziemia rolna. Hitem ostatnich lat stały się np. te drugie – kupowane po to, by przekształcić je w działki z pozwoleniem na budowę, a następnie sprzedane z zyskiem.

Obejrzyj wywiad ze specjalistą od inwestowania w nieruchomości. Mówi on on inwestowaniu w ziemię oraz budynki mieszkalne. Wiele osób zastanawia się także czy warto inwestować w nieruchomości w Bułgarii. Odpowiedź na to pytanie brzmi tak samo. Mieszkania są tam tańsze niż u nas, a jedynym problemem jaki napotkamy będzie znalezienie najemców i opieka nad mieszkaniem, co może być utrudnione jeśli centrum naszego życia pozostanie nadal Polska.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.2/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: -1 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • gdzie zainwestować pieniądze
  • czy warto inwestować w nieruchomości
  • w co zainwestować pieniądze 2014
  • jak inwestowac w nieruchomosci
  • czy inwestować pieniądze w mieszkanie?
  • inwestycja na 3 lata w co warto zinwestować
  • inwestowanie w nieruchomości dzialki
  • gdzie zainwestowac dzialka czy mieszkanie
  • czy warto inwestować w działki budowlane
  • czy warto inwestoeac w nieruchomosci

Jak zainwestować 20 tys zł?

Jak zainwestować 20 tys złotych? Inwestowanie nie jest łatwe dlatego też przed podjęciem decyzji, gdzie zainwestować pieniądze warto zrobić najpierw dobre rozeznanie, jeśli chodzi o dostępne opcje inwestycyjne. Dla każdej osoby inwestowanie może oznaczać coś innego. Jedna osoba może zechcieć zainwestować 20000 zł  w sposób jak najbardziej bezpieczny, natomiast ktoś inny wolałby uzyskać jak najwyższy zwrot z takiej inwestycji. Mówiąc o bezpiecznej inwestycji mamy na myśli najczęściej lokaty, fundusze inwestycyjne lub obligacje. Wiele zależy tutaj od długości trwania danej inwestycji, a także poziomu ryzyka jaki dany inwestor mógłby zaakceptować. Polecić można fundusze o stabilnym wzroście oraz pieniężne obligacje pomimo tego, iż zysk generowany przez nie jest raczej przeciętny, ale uważane są za inwestycje najbezpieczniejsze.

Jak zainwestować 20 tys zł obecnie?

Prawdopodobnie zastanawiasz się jak zainwestować 20 tys zł, aby zarobić jak najwięcej. Wiele osób zapewne stwierdziłoby, iż  suma 20 tysięcy zł to za mało na sfinansowanie poważnej inwestycji. Można powiedzieć, że nie jest to prawda, tak do końca, bo każda, nawet najmniejsza, mądrze zainwestowana suma pieniędzy pozwoli na uzyskanie pewnego zysku.

Okazało się, że ostatni rok zaczął delikatnie zmieniać sytuację na rynkach inwestycyjnych. Poznikały jak kamfora lokaty, które pozwalały ominąć „niesłynny” podatek belki, a średnia wysokość oprocentowania lokat została obniżona o ponad 1 procent w ciągu ostatniego roku. Osoby, które próbują swoich sił na forexie (wymienianie waluty online) z powodu niezmiennego kursu waluty Szwajcarii mogą oczekiwać sporych zmian stosunkowych. Z kolei giełda w tym roku zaczęła powoli wracać na ścieżkę hossy, nawet pomimo tego, iż kursy banków i innych instytucji finansowych obniżyły się co najmniej o kilkanaście punktów procentowych. Uważa się jednak nadal, iż akcje pomimo wysokiego ryzyka inwestycyjnego, w dłuższym okresie, np. 5 lat mogą dać stopę zwrotu nawet 200 procent.

Tak więc odpowiedź pytanie zadane na początku, czyli jak zainwestować 20 tys zł może okazać się trudna. Jednakże inwestycji zyskownych da się odnaleźć kilka. Wybierać możemy spośród lokat, giełdy czy rynku forex, a także innych rodzajów instrumentów finansowych np. inwestycji w ziemię, nieruchomości, złoto czy nawet wino. Wszystkie opcje wymienione w tym wpisie stale cieszą niesłabnącym zaufaniem wśród polskich i światowych inwestorów.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.1/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 6 votes)

Tagi wpisu:

  • w co zainwestować
  • w co inwestować 2014
  • w co zainwestowac 20 tys
  • jak zainwestować 20 tys
  • gdzie zainwestowac 20 tys
  • jak zainwestować 20000
  • inwestycja 20000 na okres 1 rok
  • w co zainwestowac 20 tysiecy
  • zainwestować 20 tyś
  • gdzie zainwestować 20tys