Jak inwestować w sztukę?

Inwestowanie w sztukę, czyli to co powinien wiedzieć każdy potencjalny inwestor przed kupnem obrazu. Podejmuję tutaj tylko tematykę inwestycji w obrazy, bo wydaje się, że to w nie najczęściej są lokowane pieniądze inwestorów. Oprócz obrazów do dzieł sztuki można oczywiście także zaliczyć rzeźby, porcelanę, biżuterię czy meble, ale tematykę tych przedmiotów być może podejmę kiedyś w kolejnych wpisach.

Ten artykuł ma ponad 3300 słów, więc oto streszczenie tego o czym można w nim przeczytać:
– dlaczego należy zachować ostrożność kupując dzieła sztuki np. na aukcjach – na przykładzie jednego z dzieł Wyspiańskiego,
– w jaki sposób fałszerze i sprzedawcy starają się przechytrzyć specjalistów w zakresie sztuki oraz osoby kupujące obrazy,
– jak ustrzec się przed kupnem bubla udającego oryginalne dzieło znanego artysty,
– lista linków do ciekawych stron, które powinien znać każdy potencjalny kolekcjoner – inwestor w dzieła sztuki.

Wpis, który dziś publikuję chciałem napisać już dawno, ale dopiero teraz, po przyjęciu nowej formuły prowadzenia tego bloga, znalazłem motywację i czas na jego napisanie. Artykuł zainspirowany został kupnem albumu „Malarstwo polskie w zbiorach prywatnych. Nieznane dzieła wybitnych artystów”, który wydany został przez dom aukcyjny Agra. Kupiłem tę publikację ponad rok temu, a to co zwróciło moją uwagę to kilka prezentowanych w albumie prac, które odstawały poziomem od innych dzieł trzech znanych artystów. Wydawało mi się wówczas, że opublikowane w albumie trzy obrazy: pędzla Wyczółkowskiego, Pankiewicza i Wyspiańskiego wyglądają jak fałszywki. Analizując jednak dłużej twórczość dwóch pierwszych wymienionych artystów stwierdziłem, że mogli jednak takie obrazy namalować, a moje pierwsze wrażenie było błędne. Przyjrzałem się bowiem późnym pracom Pankiewicza uważniej i rzeczywiście im dalej w las, tym artysta malował „gorzej”, a obraz, o którym miałem błędne mniemanie, namalowany został rok przed śmiercią artysty. Z kolei mimo tego, że Wyczółkowski to o wiele lepszy malarz niż Pankiewicz to zapoznawszy się szerzej z jego twórczością mogę stwierdzić, że malował dość nierówno w różnych okresach twórczości. To mylne wrażenie co do jednej z jego wcześniejszych prac wynikało pewnie z tego, że znałem głównie jego lepsze obrazy wiszące w Muzeum Narodowym w Warszawie. Ale został jeszcze Wyspiański i jego pastel przedstawiający córkę Helenkę. I tutaj, po tym przydługim wstępie, mogę przejść do właściwej części wpisu.

Poniżej znajduje się reprodukcja rysunku w technice pasteli „Helenka – córka artysty„, o którym wspomniałem. Obrazek ten w 1993 roku sprzedany został za 20,700 zł, a cena wywoławcza wynosiła 5,000 zł (link). Przypuszczam, że na stronie AgraArt ujednolicono ceny przyjmując denominację z 1995 roku, bo przecież w 1993 roku liczyliśmy jeszcze pieniądze w milionach i miliardach. Średnie zarobki w tym roku wynosiły więc 3,995,000 zł miesięcznie (399 zł, jeśli przyjąć ujęcie czterech zer). A więc te 20,700 zł to była wówczas suma niebagatelna, bo gdyby odnieść to do dzisiejszego średniego wynagrodzenia to ten rysunek na papierze kosztowałby teraz około 200,000 zł (jeśli przyjąć inny odnośnik np. ówczesną i obecną cenę węgla to za tamte 20,700 zł kupilibyśmy dziś tyle samo tego surowca co za dzisiejsze 80,000 zł). Aby sprawdzić czy moje rozumowanie jest właściwe co do przeliczenia tych cen na dzisiejsze pieniądze to sprawdziłem ceny innych obrazów z tej samej aukcji, czyli z 10 października 1993 roku. Dla przykładu „Autoportet z Gorgonami” został sprzedany za 35,000 zł, „Autoportret z Thanatosem” za 32,000 zł – oba Malczewskiego, „Ucieczka bachmata przez pustynię” Jerzego Kossaka za 1,600 zł, „Na manewrach” Wojciecha Kossaka za 10,000 zł, a „Szałasy w śniegu” Wyczółkowskiego za 8,900 zł. Wychodzi więc rzeczywiście, że takie były wtedy ceny obrazów najlepszych artystów, a można je porównywać z cenami dzisiejszymi po pomnożeniu, mniej więcej razy 10.

wyspianski-falszywy

Helenka – córka artysty„, 1904, pastel na papierze, 28 x 22,7 cm, własność prywatna (skan strony z albumu). Proszę zwrócić szczególną uwagę na „kulfoniastą” sygnaturę w lewym dolnym rogu. To pewnie miało być „SW”, a wyszło jak wyszło.

wyspianski 2 dff

Oto małe porównanie, po lewej: „Portret dziewczynki” Stanisława Wyspiańskiego, 1904, pastel, 28,5 x 24,5 cm (znajdujący się w Muzeum Okręgowym w Radomiu), a po prawej odbicie lustrzane rysunku „Helenki„. Nie chcę niczego sugerować, ale jedna z prac wygląda jakby była wzorcem, a druga jak nieudolna kopia, zupełnie bez polotu. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że album z tą reprodukcją został wydany w 1995 roku, a wtedy dostęp do informacji był o wiele trudniejszy niż dziś, w dobie internetu. Niemniej jednak słaba jakość tej pracy powinna rzucić się w oczy osoby, choć trochę znającej się na sztuce. Wspomniane dzieło zdołało już jednak rozprzestrzenić się po internecie i jest publikowane na różnych witrynach pośród innych sztandarowych dzieł Wyspiańskiego.

Można mi zarzucić, że robię tutaj niepotrzebne zamieszanie (publikując ten przykład dzieła Wyspiańskiego wykazującego cechy pracy sfałszowanej), bo wydaje mi się, iż odkryłem jakąś straszną prawdę. Prawda to czy nieprawda – ma służyć wyłącznie jako zilustrowanie problemu i przestroga dla osób inwestujących w sztukę. Na ostatniej aukcji w Agrze sprzedany został inny rysunek Wyspiańskiego za 800,000 zł (link), ale to obraz wielokrotnie reprodukowany i z obszerną bibliografią, więc nie można mieć zastrzeżeń co do proweniencji czy oryginalności dzieła. Wydawać by się mogło, że każda placówka muzealna lub galeria powinna dążyć do największego „oczyszczenia się” z ewentualnych falsyfikatów, które mogą być w zbiorach. Wydaje się to logiczne, a nawet konieczne, ale rzeczywistość jest nieco inna. W grę wchodzą względy ambicjonalne, prestiż instytucji, jej pozycja wśród innych galerii i kolekcjonerów, a także potencjalne straty materialne, nie zawsze możliwe do wyrównania. Innymi słowy, muzea lub galerie nie są skłonne ujawniać ewentualnych falsyfikatów, jakie posiadają lub mogą posiadać w swoich zbiorach. Osoby prywatne, kolekcjonerzy prawdopodobnie jeszcze częściej padają ofiarami fałszerzy, częstokroć nawet nie zdając sobie z tego sprawy przez długie lata.

aukcje inwestycje w sztukę

Oczywistym jest, że na aukcjach dzieł sztuki, w salonach antykwarycznych, galeriach oraz targach staroci mogą pojawiać się dzieła sztuki wątpliwego pochodzenia. Ale dziwi mnie, że tak wiele osób widząc oferty kolejnych Kossaków na allegro z niską ceną wywoławczą tak ochoczo bierze udział w licytacjach. Dodatkowo trzeba zdawać sobie sprawę, że podrobić prace na papierze malowane akwarelą, rysowane węglem, ołówkiem czy pastelami jest o wiele łatwiej niż prace malowane olejem czy temperą na płótnie czy desce. Przypominam sobie, że nawet widziałem kiedyś w sprzedaży „oryginalne” szkice Jana Matejki z ceną wywoławczą 10 zł.

 wyczolkowski

Dla przykładu – powtarzane przez Wyczółkowskiego motywy jak np. sosny mogą stanowić pole do nadużyć dla fałszerzy, szczególnie jeśli dany artysta przedstawiał ten samym temat w różnych technikach. Szczególnie więc trzeba uważać na wersje takich tematów rysowane na papierze. Dość łatwe do sfałszowania są prace szkicowe węglem, ołówkiem czy piórkiem. Wystarczy kupić albo zamówić wykonanie rysunku (na wiekowym papierze) u w miarę zdolnego ucznia szkoły plastycznej przedstawiający typowy dla artysty temat, dodać podpis i gotowe.

 Scan0014a

Przykład fałszerstwa obrazu, w którym wykorzystano dwa fragmenty oryginalnych obrazów artysty składając z nich nowe „dzieło”.

Stosunkowo łatwa jest sprawa z wykryciem fałszerstwa obrazu znanego i drogiego malarza, bo mamy dużo materiału porównawczego. Z kolei obrazy autorów mniej znanych trudniej jest zweryfikować pod kątem innych dzieł z racji mniejszej ich dostępności. Z niektórymi obrazami znanych malarzy wiele osób jest na tyle „opatrzonych”, że na pierwszy rzut oka można stwierdzić czy obraz mógł być namalowany przez danego malarza czy nie. Dla mnie osobiście odróżnienie mistrzowskiego sposobu malowania czy rysowania, od pracy kogoś z mniejszym talentem nie nastręcza trudności. Wydaje mi się, że zdolność ta niekoniecznie musi być przypisana do oka typowego historyka sztuki. A to z tej prostej przyczyny, że nie mieli oni nigdy pędzla w ręku, ani tym bardziej nie uczyli się różnych technik malarskich czy kopiowania obrazów. Nie wykluczone jest jednak, że istnieją w obiegu czy w muzeach tak dobre podróbki (świetnie malowane), że od dawna udają one oryginały, a prawda może nigdy nie wyjść na światło dzienne. A w wykryciu fałszerstwa nie pomogą nawet badania chemiczne, jeśli taki obraz malowany był np. jeszcze za życia artysty lub niedługo po jego śmierci, i z zastosowaniem takich samych jak oryginalne materiałów (płótno, farby). Moim zdaniem sam certyfikat autentyczności wystawiony przez galerię i podpisany przez historyka sztuki nie jest wystarczającym dowodem na autentyczność jakiejś pracy. Gdyby dodatkowo ekspertyza zawierała jednak badania chemiczne wykonane przez specjalistę konserwatora (pigmenty, płótno, zaprawa) oraz komplet zdjęć (w świetle wzbudzonym promieniowaniem UV oraz rentgenowskie) to wtedy wątpliwości praktycznie być nie może.

Jak wygląda najczęściej taki certyfikat autentyczności wystawiony przez historyka sztuki? Strona formatu A4: u góry data, nazwa, logo i adres galerii, a poniżej wyszczególnione: tytuł obiektu, technika, wymiary oraz opis tego co obraz przedstawia np. napisany w ten sposób: „Praca przedstawia scenę rozgrywającą się na tle zimowego pejzażu. Na pierwszym planie przy ognisku stoją dwaj żołnierze (…) Praca malowana z wyczuciem i znawstwem tematu oraz realiów historycznych. Scena oddana z rozmachem i dużą pewnością pędzla, typową dla stylistyki Wojciecha Kossaka. Wyraźnie widoczne są szerokie krótkie pociągnięcia, miejscami (głównie w detalach) grubiej nakładana farba. Obraz sygnowany i datowany w lewym, dolnym rogu „Wojciech Kossak, 1932” (sygnatura oryginalna, autorska). Na odwrocie autorskie potwierdzenie (pisane piórem): „Stwierdzam autentyczność tego obrazu. Wojciech Kossak”. Opisywany i reprodukowany na następnej stronie tego certyfikatu obiekt jest autentyczną pracą Wojciecha Kossaka (1857-1942) – malarz, postrzegany jako jeden z najsłynniejszych i najbardziej uzdolnionych, polskich batalistów (…).” I tak dalej. U dołu kartki pieczątka i podpis historyka sztuki oraz właściciela galerii. Jak dla mnie taki certyfikat stwierdzający autentyczność tylko na podstawie oceny wizualnej nie jest wystarczająco przekonujący. Zastanawia mnie też czy takie potwierdzenie autentyczności obrazu, który autentyczny nie jest, może nieść ze sobą przykre konsekwencje prawne. Zawsze przecież historyk może w takim przypadku wybronić się, jako powód pomyłki podając błąd w ocenie. Przypuszczam, że typowy historyk sztuki nie stosuje choćby prostej metody konserwatora dzieł sztuki, czyli dotknięcia powierzchni obrazu (w miejscu np. ukrytym pod ramą) watką nasączoną jakimś rozpuszczalnikiem. A samo to pozwoliłoby określić czy „stary” olejny obraz przypadkiem nie powstał kilka miesięcy temu. Ale zagadnienie bardziej zaawansowanych sposobów sprawdzania autentyczności obrazów to temat na oddzielny artykuł.

Wracając do tematu – przy okazji przeglądania obiektów wystawianych na aukcjach we wspomnianym domu aukcyjnym przyjrzałem się jeszcze temu jak sprzedawało się kilka spośród obrazów Wyczółkowskiego trafiających na aukcje w Agrze po kilka razy. I tak:

Kaczeńce” sprzedane w 2003-12-14 za 30,000 zł, a w 2014-03-23 za 46,000 zł. (w 2003 roku przeciętne wynagrodzenie było 1,76 razy niższe niż w 2014 roku, więc właściciel obrazu odnotował teoretycznie stratę, bo ówczesne 30000 zł jest warte dziś prawie 53000 zł).
Nagietki i begonia” sprzedane w 2003 roku za 45,000 zł, próbowano sprzedać w 2008 roku z ceną wywoławczą 65,000 zł, ale chętnych nie było.
Połów o świcie” sprzedany w 1996 roku za 123,500 zł, ponownie na aukcji w 2001 roku i został sprzedany za 250,000 zł. (różnica tylko 5 lat, ale 2,36 razy wyższe średnie wynagrodzenie, co sprawiło, że te 123500 zł po 5 latach było warte 292,000 zł, a więc jest to strata dla właściciela mimo tego, że cyfry wyglądają na dużo większe).
Portret Jerzego Warchałowskiego” sprzedany w 1997 roku za 29,000 zł, a ponownie w 2012 roku za 33,000 zł. (wyraźna strata finansowa, bo 29,000 zł z 1997 roku byłoby dziś warte 3,31 razy więcej, czyli 96,000 zł).

Czyli wychodzi na to, że sztuka tanieje? Za mała to próbka, aby na jej podstawie wyciągnąć taki wniosek. Uważam jednak, że jeśli już inwestować w sztukę to lepiej wieszać na ścianie obraz, który nam się podoba, a nie coś co jest artystycznie słabe, ale drogie. Czyli zamiast kupować za 800,000 zł niezbyt ciekawy portret narysowany przez Wyspiańskiego można za tę cenę nabyć kilkadziesiąt świetnych, tańszych obrazów. Ale co kto lubi, bo oczywistym jest, że ten kto wykłada 800,000 złotych nie inwestuje w obrazy warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jeśli kupuje się obrazy w celu kolekcjonerskim czy inwestycyjnym np. na allegro czy ebay to podejrzenia w kupującym powinny budzić:
– mało albo zero komentarzy na koncie sprzedającego (nowe konto może być założone na tzw. słupa),
– komentarze negatywne albo neutralne, których treść budzi wątpliwości co do jakości sprzedawanych wcześniej przedmiotów (można też sprawdzić jakie przedmioty sprzedawane były wcześniej na koncie danego sprzedawcy, dzięki archiwum allegro, bo okazać się może, że 100 dotychczasowych pozytywnych komentarzy dotyczy nie sprzedaży dzieł sztuki, ale czegoś innego o małej wartości np. ubrań),
– brak możliwości odbioru osobistego, a wyłącznie opcja wysyłki,
– brak wyraźnych zdjęć oraz fotografii ukazujących zbliżenia obrazu,
– brak certyfikatu potwierdzającego oryginalność (tu też jednak należy zachować ostrożność, nawet jeśli sprzedawca posiada certyfikat, bo subiektywna ocena i podpis jakiegoś historyka sztuki to za mało, o czym pisałem wyżej),
– jeśli sprzedawca wystawia kilka aukcji z przedmiotami zabytkowymi i jeśli np. inny obraz (oprócz tego, którym się interesujesz) ewidentnie wygląda na fałszerstwo to jest to sygnał, że coś nie tak może być też z innymi wystawionymi na aukcjach przedmiotami, nawet jeśli wyglądają przekonująco,
– niska cena wywoławcza za obraz znanego artysty (choć to też może być zwodnicze, bo pośród wystawionych faktycznych, drogich oryginałów sprzedawca może ukryć fałszywki wycenione wysoko, działając zgodnie z przysłowiem: „jeśli chcesz ukryć drzewo, wówczas posadź wokół niego cały las”).

Oto kilka przykładów opisów aukcji „inwestycyjnych” dzieł sztuki z allegro:

„Do pracy dołączony jest pisemny certyfikat potwierdzający oryginalność pracy wystawiony przez [nazwa i adres galerii].” – galeria galerii nierówna, a każdej zależy na tym, aby obraz sprzedać z zyskiem. Lepiej jest przyjąć zasadę ograniczonego zaufania.
„ORYGINAŁ. OPINIA HISTORYKA SZTUKI-KUSTOSZA MUZEUM NARODOWEGO. WYSTAWIONA 19.03.1998.” – same słowa to za mało, brak było w aukcji choćby skanu kartki z tą opinią.
„Sprzedaje obraz – na drewnie malowany sygnowany Wojciech Kossak posiada on sygnaturę w dolnej części, całość w bardzo dobrym stanie, gratka dla kolekcjonerów dobrego malarstwa. Nie posiadam certyfikatu, tak też został nabyty. Bez wątpienia jest to unikat z piękną historią.” – sprytny opis, w którym nie jest napisane, że to oryginał. Zasugerowana jest tylko obecność sygnatury znanego malarza oraz to, że jest to unikat. A słowa „unikat” można użyć, praktycznie, w stosunku do każdego obrazu, więc sprzedający nie mija się z prawdą.
„Posiadam do sprzedania obraz sygnowany Jerzy Kossak. Obraz kupiony w Berlinie. Nie posiadam certyfikatu autentyczności.” – to, że coś jest sygnowane nie oznacza, że jest autentyczne; odsyłam przy okazji do mojego artykułu o sygnaturach.
„WYPRZEDAJĘ WŁASNE ZBIORY. OBRAZ ZOSTAŁ ZAKUPIONY NA GIEŁDZIE STAROCI. PRACA NIE MA ZROBIONEJ EKSPERTYZY WIĘC ZGODNIE Z ZASADAMI I REGULAMINEM ALLEGRO WYSTAWIAM DO SPRZEDAŻY W DZIALE KOPIE.” – sama ekspertyza historyka sztuki to za mało, dopiero ekspertyza chemiczna daje większą pewność z czym mamy do czynienia, o czym już pisałem.
„OBRAZ W RZECZYWISTOŚCI PREZENTUJE SIĘ O WIELE ŁADNIEJ NIŻ NA ZDJĘCIACH” – to zwykle prawda w przypadku każdego obrazu, bo oko inaczej odbiera przedmiot (trójwymiarowo) niż obiektyw aparatu. Ale taki opis idzie zwykle w parze ze słabej jakości zdjęciami.
„Obraz nie posiada certyfikatu, ale gwarantuję pewne pochodzenie od kolekcjonera. Obraz sygnowany Jerzy Kossak” – to samo co w przypadku galerii – kolekcjoner kolekcjonerowi nierówny, chyba że zna się dobrze daną osobę osobiście.
„Na sprzedaż posiadam stary obraz, który pozostał mi po dziadku. Obraz sygnowany.” – może to prawda, a może nie. Dziadek nie żyje, więc nie można pociągnąć go do odpowiedzialności, gdy obraz okaże się fałszerstwem.
„Nie posiadam stwierdzenia autentyczności tej pracy. Wyprzedaż prywatnej kolekcji zgromadzonej przez lata.” – typowy opis.
„Wystawiono wielostronicową opinie Mgr Sztuki osoby specjalizującej się w Młodej Polsce dla zainteresowanych do wglądu. obraz jest absolutnie oryginalny nie mam co do tego żadnych wątpliwości do tego stopnia że gdyby po zakupie ktoś potrafił podważyć opinię na niego wystawioną to otrzyma zwrot pieniędzy czego zazwyczaj sprzedawcy nie robią.” – w tym przypadku zabrakło choćby zdjęcia tej wielostronicowej „opinii” magistra sztuki. Może właściciel rzeczywiście ją podsyła w przypadku kontaktu osoby zainteresowanej. Nie sprawdzałem.

Patrząc na aukcyjne oferty „inwestycyjne” to rzuciły mi się również w oczy prace Edwarda Dwurnika. Pełno prac tego artysty uprawiającego sztukę „naiwną” w różnych galeriach i nawet na allegro. Głównie są to prace na papierze, które podrobić jest niezmiernie łatwo, zwłaszcza, że styl rysunku jaki uprawia Dwurnik nie jest zbyt wyrafinowany, by nie powiedzieć prymitywny. Mając to na uwadze – można przewidzieć, że po śmierci Dwurnika nastąpi wysyp nagle odnalezionych prac rysunkowych artysty. Ciekawe kiedy pęknie ta sztucznie napompowana bańka? Według mnie ceny za jego prace nie powinny pójść znacząco w górę w przyszłości. Mówią, że dobra sztuka sama się obroni, a tę słabą trzeba promować, aby ją sprzedać i ktoś usilnie w mediach tego Dwurnika lansuje. Wiadomo, że dzieło sztuki i inne przedmioty kolekcjonerskie są warte tyle, ile ktoś jest w stanie za nie zapłacić. A że ktoś płaci po kilkaset czy nawet kilka tysięcy za bazgroły to, no cóż, tylko jego sprawa.

Giełd staroci, galerii albo różnych wyprzedaży nie można skreślać jako miejsc, gdzie można kupić coś wartościowego. Jednakże poszukując tam rarytasów dobrze jest mieć przy sobie smartfon z dostępem do internetu, aby szybko sprawdzić np. nazwisko nieznanego nam malarza, którym sygnowany jest obraz. Pomijając Kossaka i inne chwytliwe nazwiska można czasem wynaleźć obraz mniej znanego artysty wart mniej, ale będący bezsprzecznie oryginałem. Postaram się opracować listę nazwisk mniej popularnych malarzy, których dzieła pojawiają się na aukcjach i na których warto zwracać uwagę. Taką listę opublikuję w którymś z kolejnych wpisów.

Widząc ofertę sprzedaży pracy artysty współczesnego, żyjącego np. Tomasza Sętowskiego zawsze można u źródła zapytać się o oryginalność dzieła wystawionego na aukcji. A jeśli już kupować taki współczesny obraz to najlepiej bezpośrednio u artysty, bez pośredników, bo z pewnością można również negocjować cenę.

Renomowane polskie domy aukcyjne:
http://www.desa.pl
http://www.agraart.pl
http://www.rempex.com.pl

http://rynekisztuka.pl     Portal inwestowania w sztukę.
http://www.artinfo.pl    Portal rynku sztuki.

Źródła reprodukcji porównawczych:
http://www.wikiart.org
http://www.pinakoteka.zascianek.pl
https://www.google.com/culturalinstitute/project/art-project
http://www.wga.hu/index1.html
http://artyzm.com/galeria.php
http://www.arthermitage.org/Author.html

Można też poszukiwać zdjęć obrazów danego autora w wyszukiwarkach grafiki (http://www.bing.com/?scope=images lub http://www.google.pl/imghp?hl=pl), choć tam w wynikach mogą pojawiać się różne rzeczy jak kopie, reprodukcje itp. Wyszukiwarki przydają się też w innych celach. Na przykład możliwe jest odnalezienie autora jakiegoś dzieła dzięki tzw. „wyszukiwaniu obrazem” w wyszukiwarce google. Oto przykład: w jednym z filmów na youtube.com zobaczyłem wiszący w pewnym domu na ścianie obraz. Zrobiłem zrzut ekranu, a następnie wyciąłem fragment kadru z tym obrazem w programie graficznym. Ten fragment obrazu następnie „pokazałem” wyszukiwarce. Moje podejrzenia co do autorstwa obrazu zostały potwierdzone:wyszukiwanie-obrazem

Strony, na których można obejrzeć twórczość głównie młodych, zdolnych ludzi, odkryć jakiś talent i kupić tanio dzieło sztuki:
http://digart.pl
http://deviantart.com
http://touchofart.eu

I to tyle ode mnie na temat zagadnienia inwestycji w obrazy. Czy rzeczywiście kupno dzieła sztuki można uznać za inwestycję zważywszy na to, że nie wiadomo czy obraz po latach uda się sprzedać drożej? Może należy to traktować tylko jako lokatę kapitału? Zysk, który powinien być wynikiem inwestycji jest możliwy tylko wtedy, gdy uda się kupić dzieło sztuki taniej, a następnie sprzedać odpowiednio drożej. Wydaje się to niełatwe w przypadku kupna obrazów w domach aukcyjnych. A szukanie okazji po giełdach, jarmarkach czy galeriach też ma swoje złe strony, bo łatwiej jest trafić na jakąś podróbkę, jeśli ktoś jest laikiem w temacie sztuki. Niemniej jednak są osoby, które zajmują się kupnem i sprzedażą dzieł sztuki na co dzień, czyli że musi być to opłacalne. Ale takie osoby doświadczenie w dziedzinie handlu sztuką nabywały prawdopodobnie latami. Czy ja (jako osoba znająca się trochę na malarstwie) byłbym w stanie nabyć na jakiejś giełdzie staroci ciekawy obraz, który następnie sprzedałbym z zyskiem? Możliwe, ale mało prawdopodobne w tym momencie. Przede wszystkim musiałbym poszerzyć swoją wiedzę w dziedzinie nazwisk mniej znanych polskich malarzy (o zagranicznych nawet nie wspominam, bo to temat jeszcze obszerniejszy). Istotne byłoby też opracowanie takiego mini katalogu tychże (niepopularnych acz aukcyjnych) malarzy, aby można było do niego w razie konieczności zajrzeć. Dopiero uzbrojony w taką wiedzę mógłbym wyruszyć na łowy. W tym momencie, bez znajomości nazwisk, patrząc na obraz, mogę co najwyżej ocenić klasę i jakość malarstwa. Już samo to prawdopodobnie pozwoliłoby odrzucić z 70% obrazów wystawianych na giełdach staroci. Z tym, że mógłbym przeoczyć obraz słaby malarsko, ale sygnowany dobrym nazwiskiem, a wiadomo, że takiego malarstwa w XX wieku było sporo. Konkluzja jest jedna – nauka i wiedza to klucz do potęgi, bo liczenie na samo szczęście, to w przypadku inwestycji w obrazy może być jednak za mało. Co zamierzam z tym moim brakiem wiedzy zrobić? Oczywiście podszkolić się w tej dziedzinie i opracować tę listę nazwisk, o której wspomniałem. Poza tym planuję odwiedzić kilka targów staroci (może jeszcze w tym roku), a efektami podzielić się z Wami na blogu.

Zniechęcać nikogo do tej formy inwestowania oczywiście nie mam zamiaru, a wręcz przeciwnie. Zdarza się przecież, że ktoś przypadkiem znajduje lub kupuje tanio przedmiot, który później okazuje się wart spore pieniądze. Nikt nie może Ci dać gotowej recepty na to jakie obrazy kupować, a najlepiej byłoby gdyby inwestowanie w sztukę stało się Twoim hobby. Jeśli coś robi się z pasją i zaangażowaniem to sukces będzie wyłącznie kwestią czasu. Myślę, że szczególnie ekscytujący jest ten dreszcz emocji towarzyszący udziałowi w licytacjach bądź przeglądania przedmiotów na giełdach staroci. Takich emocji życzę sobie, i Wam również drodzy czytelnicy, jak najwięcej. 🙂 Jeśli ktoś miał jakieś ciekawe doświadczenia z kupowaniem dzieł sztuki to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzu pod artykułem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Tagi wpisu:

  • czy zeby sorzedac obraz duzej wartosci trza miec swiadectwo pochodzenia obrazu

Inwestowanie w fundusze hedgingowe

Inwestowanie w fundusze hedgingowe. Jak inwestować w fundusze hedgingowe? Rzućmy okiem na tego typu inwestycje, aby zdefiniować ich plusy i minusy. Fundusze te są znane na całym świecie od wielu lat. Podobnie jak wiele nowych produktów finansowych, fundusze typu hedge (z ang. zabezpieczać) początkowo dostępne były tylko dla nielicznych, zamożnych klientów bankowości prywatnej, a dziś mogą z nich korzystać wszyscy. Początki funduszy hedgingowych sięgają lat pięćdziesiątych XX wieku, gdy pierwsze instytucje finansowe oferowały transakcje, które mogłyby zabezpieczyć inwestorów przed wahaniami koniunktury. Ojciec funduszy hedgingowych to Alfred Winslow Jones. Używał tzw. krótkiej sprzedaży, co oznacza sprzedaż pożyczonych papierów wartościowych i korzystania z dźwigni finansowej, czyli wykorzystanie możliwości płacenia tylko części wymaganej kwoty. Wiele osób mówi, że w przypadku inwestycji w fundusze hedgingowe ryzyko jest takie same jak przy Forexie. Można śmiało powiedzieć, że fundusze hedgingowe powstały więc w odpowiedzi na konkretne potrzeby rynku. Inwestorzy czuli potrzebę stosowania takiego produktu finansowego, który będzie zarabiać nie tylko w czasie dobrej koniunktury na rynku akcji. Dziś fundusze hedgingowe rosną w siłę. Obecnie wartość aktywów, którymi zarządzają osiągnie około 1,000,000,000,000 dolarów.

inwestowanie w fundusze hedgingowe terazDuże fundusze hedgingowe utrzymują swoje wyniki dzięki panującej sytuacji na rynku giełdowym. To wygląda jak inwestowanie w szeroki wachlarz instrumentów finansowych: akcje, opcje, waluty, kontrakty terminowe, zarówno na rynku papierów wartościowych, jak i na rynku towarów. Ropa, miedź, złoto, srebro, diamenty są najbardziej popularne wśród surowców, w które inwestują fundusze hedgingowe. Używając systemu dźwigni zawierają transakcje z wykorzystaniem małej części aktywów. W rezultacie, chociaż podejmują duże ryzyko to mogą wykonywać wiele operacji na różnych rynkach. Fundusze hedgingowe, podobnie jak klasyczne fundusze inwestycyjne pobierają różne opłaty. Jednak to, co odróżnia omawiane fundusze od innych to to, że pobiera się opłaty za zarządzanie i zyski dopiero po wypracowaniu pewnych rezultatów. Jest to więc dobra motywacja dla samych menedżerów, by osiągać jak najwyższe profity.

Jedną z głównych cech wyróżniających fundusze hedgingowe, w porównaniu do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, jest to, że fundusze te często emitują tak zwane certyfikaty inwestycyjne. Są one sprzedawane w określonych terminach, a potem trafiają zwykle do obrotu publicznego, jak akcje.

Jakie jest ryzyko inwestycji w fundusze hedgingowe? Fundusze hedgingowe są zwykle utożsamiane z inwestycjami o wysokim stopniu ryzyka. Chociaż spektakularne bankructwa są rzadkie to nie można ich wykluczyć. Podstawową zasadą funkcjonowania funduszy hedgingowych jest zaangażowanie tylko kilku procent aktywów w konkretną inwestycję. Nigdy nie powinno się inwestować wszystkich swoich oszczędności w jedną inwestycję. Ogólna opinia ekspertów jest taka, że nie powinno się inwestować więcej niż 10-15% oszczędności w tego typu fundusze. Zyski mogą być o wiele wyższe niż w przypadku innych produktów finansowych, natomiast strata nie będzie powodować nadmiernych szkód dla stanu inwestycyjnego portfolio.

Jak obecnie wygląda inwestowanie w fundusze hedge? Na świecie liczba funduszy hedgingowych jest szacowana na około 15000 i stały się one jednym z najszybciej rozwijających się gałęzi rynku finansowego. Dobre wyniki inwestycyjne będą prawdopodobnie przekonywać ludzi do tej formy inwestowania. Jednak zawsze należy dokładnie rozważyć inwestowanie w fundusze hedgingowe, ponieważ niosą one ze sobą wysokie ryzyko.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.3/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Tagi wpisu:

  • w jaka walute inwestowac 2014
  • w co warto inwestowac w 2014

Jak zainwestować wygraną w lotto?

Jak zainwestować wygraną w lotto? W tym wpisie prezentuję sposoby na zainwestowanie pieniędzy wygranych na loterii. Każdy, kto gra w lotto ma już zaplanowane, co zrobi z wygraną. Najczęściej są to marzenia, które na chwilę obecną są nieosiągalne np. dom, samochód czy wycieczka zagraniczna. Kiedy trafi nam się wygrana w lotto warto spełnić swoje marzenia lub spróbować zainwestować wygrane pieniądze albo jakąś ich część. Jak zainwestować wygraną w lotto? Sposobów na zainwestowanie i uzyskanie bezpiecznego zysku jest kilka, wszystko zależy od tego jak dobrze poruszamy się po rynku ofert bankowych. Najprostszym sposobem jest lokata bankowa. Lokata wysoko oprocentowana wiąże się z tym, że z pieniędzy zamrożonych na lokacie możemy skorzystać dopiero po jej zakończeniu. Konto oszczędnościowe gdzie oprocentowanie jest niższe, ale dostęp do pieniędzy jest swobodny. Lokaty rentierskie również nie posiadają zbyt atrakcyjnego oprocentowania, ale i w tej opcji dostęp do pieniędzy mamy, co miesiąc lub kwartał.

Jak zainwestować wygraną w lottoJeśli lokata to nie jest opcja, która nas interesuje to w takim razie jak inaczej zainwestować wygraną w lotto? Warto zastanowić się nad rozkręceniem własnego biznesu. Mały sklepik, restauracja czy też auto handel pozwoli ulokować nam pieniądze i przy dobrym zarządzaniu zbierać z nich profity do tego dochodzi fakt spełniania swoich marzeń oraz bycie sobie samemu szefem. Jeśli nie zbyt dobrze czujemy się w zarządzaniu, warto zastanowić się nad zakupem firmy już działającej. Jeśli zainteresujemy się tą opcją powinniśmy obejrzeć wycenę spółek na giełdzie.
Inną opcją zainwestowania wygranej to sfinansowanie dobrego pomysłu w zamian za udziały. Jeśli jednak nie finansowanie biznesu ani własny biznes to jak zainwestować wygraną w lotto? Inwestycje na giełdzie przynoszą duży zysk, ale wiążą się jednak ze sporym ryzykiem. Nie warto kupować akcji za całą wygraną lepszym pomysłem jest zainwestowanie części wygranej. Na giełdzie funkcjonują jeszcze fundusze inwestycyjne, można też wybrać opcję zarządzania aktywami. Można swoimi pieniędzmi na giełdzie inwestować agresywnie poprzez rynek akcji lub bezpieczniej korzystając z opcji obligacji.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.8/10 (13 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 2 votes)

Tagi wpisu:

  • co zrobić z wygraną w lotto
  • jak zainwestowac wygrana w lotto

Jak zainwestować 20 tys zł?

Jak zainwestować 20 tys złotych? Inwestowanie nie jest łatwe dlatego też przed podjęciem decyzji, gdzie zainwestować pieniądze warto zrobić najpierw dobre rozeznanie, jeśli chodzi o dostępne opcje inwestycyjne. Dla każdej osoby inwestowanie może oznaczać coś innego. Jedna osoba może zechcieć zainwestować 20000 zł  w sposób jak najbardziej bezpieczny, natomiast ktoś inny wolałby uzyskać jak najwyższy zwrot z takiej inwestycji. Mówiąc o bezpiecznej inwestycji mamy na myśli najczęściej lokaty, fundusze inwestycyjne lub obligacje. Wiele zależy tutaj od długości trwania danej inwestycji, a także poziomu ryzyka jaki dany inwestor mógłby zaakceptować. Polecić można fundusze o stabilnym wzroście oraz pieniężne obligacje pomimo tego, iż zysk generowany przez nie jest raczej przeciętny, ale uważane są za inwestycje najbezpieczniejsze.

Jak zainwestować 20 tys zł obecnie?

Prawdopodobnie zastanawiasz się jak zainwestować 20 tys zł, aby zarobić jak najwięcej. Wiele osób zapewne stwierdziłoby, iż  suma 20 tysięcy zł to za mało na sfinansowanie poważnej inwestycji. Można powiedzieć, że nie jest to prawda, tak do końca, bo każda, nawet najmniejsza, mądrze zainwestowana suma pieniędzy pozwoli na uzyskanie pewnego zysku.

Okazało się, że ostatni rok zaczął delikatnie zmieniać sytuację na rynkach inwestycyjnych. Poznikały jak kamfora lokaty, które pozwalały ominąć „niesłynny” podatek belki, a średnia wysokość oprocentowania lokat została obniżona o ponad 1 procent w ciągu ostatniego roku. Osoby, które próbują swoich sił na forexie (wymienianie waluty online) z powodu niezmiennego kursu waluty Szwajcarii mogą oczekiwać sporych zmian stosunkowych. Z kolei giełda w tym roku zaczęła powoli wracać na ścieżkę hossy, nawet pomimo tego, iż kursy banków i innych instytucji finansowych obniżyły się co najmniej o kilkanaście punktów procentowych. Uważa się jednak nadal, iż akcje pomimo wysokiego ryzyka inwestycyjnego, w dłuższym okresie, np. 5 lat mogą dać stopę zwrotu nawet 200 procent.

Tak więc odpowiedź pytanie zadane na początku, czyli jak zainwestować 20 tys zł może okazać się trudna. Jednakże inwestycji zyskownych da się odnaleźć kilka. Wybierać możemy spośród lokat, giełdy czy rynku forex, a także innych rodzajów instrumentów finansowych np. inwestycji w ziemię, nieruchomości, złoto czy nawet wino. Wszystkie opcje wymienione w tym wpisie stale cieszą niesłabnącym zaufaniem wśród polskich i światowych inwestorów.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.3/10 (10 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 6 votes)

Tagi wpisu:

  • w co zainwestować
  • w co zainwestowac 20 tys
  • w co inwestować 2014
  • jak zainwestować 20 tys
  • gdzie zainwestowac 20 tys
  • gdzie inwestowac 20000 w2017 roku
  • jak zainwestować 40 tys zł
  • jak zainwestowac 20tys zl
  • inwestycje za 5 tys
  • gdzie zainwestowac pieniadze na 10 lat?

W co zainwestować 100 tysięcy złotych?

W co zainwestować 100 tysięcy złotych? Jak zainwestować bezpiecznie pieniądze, aby cieszyć się jak największym zyskiem? Inwestowanie pieniędzy wymaga posiadania wolnych środków finansowych, które będziemy mogli spożytkować w oparciu o wybrany przez nas sposób. Skorzystanie z oferty banku i założenie konta oszczędnościowego pozwoli nam na zgromadzenie środków pieniężnych. Liczyć należy się jednak ze zmienną stopą procentową, która zależna jest od tendencji rynkowych. Konto oszczędnościowe daje nam jednak możliwość dowolnego dostępu do zgromadzonych przez nas pieniędzy bez utraty odsetek. Posiadając konto oszczędnościowe w banku mamy możliwość dokonywania dopłat do depozytu oraz wykonywania ( najczęściej) jednego darmowego przelewu z konta oszczędnościowego na rachunek bieżący. Nie jest to najlepszy sposób, choć najbezpieczniejszy, na trzymanie 100000 złotych, gdyż oprocentowanie takich kont oszczędnościowych wynosi obecnie niewiele ponad 1%.

W co zainwestować 100 tysięcy złotych?

W co zainwestować 100 tysięcy złotychInnym sposobem na bezpieczne zainwestowanie pieniędzy jest założenie lokaty, która jest umową zawierana pomiędzy bankiem a klientem. Bank zobowiązuje się do lokowania pieniędzy, po upływie okresu trwania lokaty wypłaca klientowi wpłacone środki finansowe plus odsetki.  Decydując się na lokatę możemy wybrać lokatę terminową ( odnawialną i nieodnawialną), dynamiczną, rentierską, pieniężną, progresywna lub dwuwalutową. Podpisując umowę z bankiem jasno zostaje określona wysokość naszego oprocentowania, która jest całkowicie niezmienna od początku aż do końca trwania umowy. Liczyć należy się również z faktem, że nadwyżki finansowe mogą zostać zamrożone na długie miesiące.  Zerwanie umowy spowoduje znaczną utratę wypracowanych odsetek. Umieszczenie 100000 złotych na lokacie pozwala już cieszyć się stałym comiesięcznym zyskiem w wysokości nawet kilkuset złotych.
Kolejnym sposobem na to, by bezpiecznie zainwestować 100 tysięcy złotych jest zakup Obligacji Skarbu Państwa. Dzięki temu, że emitentem jest państwo dają wysoką pewność inwestycyjną. Obligacje skarbowe różnią się między sobą między innymi sposobem naliczania odsetek oraz terminem wykupu. Obligacje nabywa się na rynku wtórnym oraz pierwotnym. Emitent, (czyli Skarb Państwa) po upływie określonego terminu wykupu zobowiązany jest do zwrotu pożyczki wraz z odsetkami.
Każda z wyżej wymienionych form ulokowania wolnych środków finansowych ma swoich zwolenników oraz przeciwników, każda posiada plusy i minusy. Tylko od nas więc zależy w co zdecydujemy się zainwestować 100 tysięcy złotych.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.5/10 (13 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 6 votes)

Tagi wpisu:

  • w co zainwestowac 30 tys
  • jak zainwestować 100 tys
  • w co zainwestować 100 tysięcy
  • w co zainwestować 100 tys
  • jak zainwestować 100000
  • gdzie zainwestować 100 tys
  • w co zainwestować 100 tys zł
  • w co zainwestować 100 tys złotych

Jak zainwestować 30 tys złotych?

Jak zainwestować 30 tys złotych? Z taką sumą pieniędzy to pierwsze co przychodzi na myśl jest założenie własnej firmy. Tutaj liczy się dobry pomysł na biznes tak, aby firma jak najszybciej zaczęła przynosić zyski. Złoto to również dobra inwestycja, ale długoterminowa. Nieruchomości np. ziemia natomiast są w tym momencie najbardziej opłacalną inwestycją. Z 30 tysiącami raczej nie można liczyć na kupno mieszkania, ale jakieś siedlisko ze starym domem drewnianym jak najbardziej. Również nieruchomości magazynowe mają najniższe ceny od lat, więc jeśli uda się znaleźć najemcę to można cieszyć się sporym zyskiem.

Jak zainwestować 30 tys złotych terazW tym momencie lokaty są małe opłacalne, bo np. jeszcze rok temu dało się znaleźć takiej z realnym oprocentowaniem nawet powyżej 7%. Można zainteresować się funduszami opartymi o rynki nieruchomości. Dość często zdarza się tak, że obiecane ileś tam procent na lokacie w rzeczywistości okazuje się być jedynie chwytem reklamowym. Jak zainwestować 30 tys złotych w inny sposób? 30 tysięcy to raczej niewielka suma na coś poważniejszego, ale oczywiście da się dobrze zarobić. Wiele osób radzi mimo wszystko, by takie kwoty trzymać nadal na lokatach. Jeśli dana osoba dużo zarabia to 30 tysięcy nie będzie dla niej dużą kwotą, więc szkoda czasu na rozdrabnianie się. Jeśli ktoś zarabia mniej to taka sumę będzie bał się włożyć w coś innego niż lokaty. Raczej nikomu nie można doradzić, aby wybrał się na giełdę czy Forex ze swoimi pierwszymi oszczędnościami.

Najwcześniejszy moment na to, aby w ogóle zacząć myślenie o inwestowaniu przychodzi z chwilą, gdy będziesz czuć się dobrze z sumą pieniędzy zgromadzoną w Twoim tak zwanym funduszu awaryjnym. A to dlatego, że gdy masz już pieniądze przeznaczone na ponadplanowe wydatki to jest to dobry moment, by zdecydować co robić z kolejnymi oszczędnościami. Czy warto je inwestować, czy może odkładać je na lokatach i trzymać na jakiś konkretny, określony cel? Gdy podejmiesz już decyzję jak zainwestować 30 tys złotych to bierz pod uwagę dywersyfikację swojego portfela inwestycyjnego. Czyli jak to się potocznie mówi, nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 3.3/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • jak zainwestować 30 tys
  • jak dobrze zainwestowac
  • w co zainwestowac 30tys

W co się opłaca inwestować teraz w Polsce

W co się opłaca inwestować w Polsce w dzisiejszych czasach? Wiele osób dysponujących pewnym kapitałem zadaje sobie to pytanie chcąc znaleźć najlepszy sposób ulokowania pieniędzy. Okazuje się, że lista korzystnych i bezpiecznych wariantów inwestycji stała się ostatnio bardzo ograniczona z uwagi na chwiejność rynków kapitałowych. Inwestorzy często zainteresowani są kupnem instrumentów finansowych, takich jak akcje czy fundusze inwestycyjne, a niektórzy sięgają nawet po rynek forex. Lubiący mniejsze ryzyko wybierają jednak najczęściej lokaty mimo, że tego rodzaju inwestycja ma raczej za zadanie ochronę funduszy przed inflacją. Lokaty terminowe są bezpieczne, a zysk jest pewny, mimo że niewysoki. Wcześniej jednak należy się zastanowić, na jak długo możemy zamrozić nasze pieniądze. Zwykle zerwanie lokaty przed terminem powoduje utratę odsetek.

Analitycy podkreślają ostatnio, że coraz szerszym zainteresowaniem zaczynają cieszyć się inwestycje alternatywne. Do takich inwestycji alternatywnych zaliczyć można inwestycje w szlachetne trunki jak whisky czy wino, złoto, grunty rolne i nieruchomości.

W co się opłaca inwestować w Polsce najbardziej?

w co się opłaca inwestować 2013 2014W przypadku inwestowania w grunty czy nieruchomości najistotniejsza jest kwestia lokalizacji. Dobrze trzeba też orientować się jakie jest zapotrzebowanie na działki budowlane w okolicy, w której zamierza się inwestować. Lepiej jest unikać programów inwestycji grupowych, gdyż mogą być one ryzykowne. O pewnej inwestycji można mówić, gdy mamy w ręku dokument poświadczający, że grunt należy do nas. W Polsce już od kilku lat da się zauważyć systematyczny wzrost cen gruntów rolnych, co wynika ze słabej podaży działek budowlanych. Istnieje więc dość duże zapotrzebowanie na tego rodzaju nieruchomości położone w atrakcyjnych lokalizacjach, a głównie w okolicach miejscowości wypoczynkowych i dużych miast. Trzeba podkreślić, że przekształcenie gruntu rolnego na budowlany może zwiększyć jego wartość o 100 do 200 procent. W przypadku win, z kolei, to inwestować w nie można w każdej chwili, a ze względu na dzisiejszą sytuację na rynku, wiele osób uważa, że teraz mamy najlepszy moment, by kupować trunki. Trudno jednoznacznie stwierdzić w co się opłaca inwestować, gdyż wszystko zależy od tego czy trafi się nam dobra okazja inwestycyjna.  Szczególnie dotyczy zakupu nieruchomości i gruntów.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.3/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)

Tagi wpisu:

  • w co inwestowac w polsce
  • w-co-inwestowac com
  • w co warto inwestować w polsce
  • co się opłaca
  • w co inwestowac 2013
  • w co oplaca sie inwestowac
  • uprawa malin czy to sie oplaca
  • kiedy nie warto inwestować wauto
  • jakie waluty opłacają sie
  • w co można inwestować w polsce

W co zainwestować 10000 złotych

W co zainwestować 10000 złotych, aby te pieniądze przyniosły nam zysk? Przy inwestowaniu istotne jest, aby uchronić się przed ryzykiem, a jednocześnie móc cieszyć się z w miarę przyzwoitych zysków.  Inwestując taką sumę mamy do wyboru kilka możliwości o różnym stopniu bezpieczeństwa. Po pierwsze 10000 zł to kwota, którą opłaca się zainwestować w lokaty bankowe. Wiąże się to z zamrożeniem tej sumy na dłuższy czas – zwykle od miesiąca do pół roku. Ale jednocześnie jest to inwestycja pewna, której nie trzeba doglądać. Jeśli posiadasz niewielką wiedzę z zakresu inwestowania to właśnie lokaty i obligacje będą dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem.

Innym popularnym sposobem inwestowania jest Giełda Papierów Wartościowych. Można na niej zyskać w czasie długo utrzymującej się hossy nawet 15 %, ale z drugiej strony łatwość utraty całego kapitału jest również wielce prawdopodobna. Podobnym rozwiązaniem inwestycyjnym jest rynek Forex, gdzie kupuje się i sprzedaje waluty, akcje i surowce. Tu również ryzyko utraty kapitału jest równie wysokie jak potencjalne zyski. Nie powinno się więc rzucać na głęboką wodę bez przygotowania, dlatego zwykle na platformach internetowych Forex istnieją konta demo z wirtualnym kapitałem do przetestowania swoich umiejętności. Rachunek demo jest zwykle darmowy i niekonieczne jest wpłacanie żadnych kaucji.

Czy to są wszystkie najlepsze formy inwestowania?

W co zainwestować 10000 złotych w 2013Nie są to oczywiście jedyne sposoby na to w co zainwestować 10000 złotych. Wiele osób poleca doszkolić się z zakresu inwestowania, a w czasie tej nauki, pieniądze włożyć na lokatę. Po nabraniu trochę wiedzy można już być bardziej świadomym w temacie tego w co najlepiej zainwestować 10000 złotych.   Jest wiele innych różnych możliwości inwestowania oprócz wymienionych np. kruszce (złoto, srebro, platyna), grunty czy własny biznes. Interesującą alternatywą dla lokat i giełdy są inwestycje w sztukę. Gdy kupujemy tanio obraz mało jeszcze popularnego malarza, możemy zarobić nawet 100-200% w ciągu roku, o ile uda nam się trafić na artystę, który zyska popularność po paru latach. Wybór metody inwestowania, a dokładnie decyzja co do tego w co zainwestować 10000 złotych zależy od tego jaka jest nasza wiedza oraz jakie ryzyko jesteśmy w stanie podjąć.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.8/10 (11 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)

Tagi wpisu:

  • w co zainwestować 10000
  • jak zainwestować 10000
  • w co inwestowac 10000pln