Kossak – kupować czy nie kupować?



Kupić czy nie kupić obraz Kossaka? Z pewnością sporo osób zadaje sobie takie pytanie sądząc po ilości licytujących falsyfikaty Kossaków na allegro. Przedstawiam historię mojej korespondencji z osobą zainteresowaną zakupem obrazu autorstwa Jerzego Kossaka w renomowanej galerii sztuki. Dane identyfikujące galerię oraz obraz zostały usunięte.

Znalazłem Pana adres w artykule pt Jak inwestować w sztukę i postanowiłem zadać pytanie na temat kupna obrazu Jerzego Kossaka. Obraz ten osobiście bardzo mi się spodobał, bo związany jest trochę z łowiectwem i nie ukrywam także, że chciałbym by był w przyszłości inwestycją… Zastanawia mnie trochę czy jest to obraz oryginalny? Posiada on dedykację, a na odwrocie jest też ledwo widoczna pieczęć herbu Kossaka. Jest to olej na sklejce, bez widocznych spękań, w jednym miejscu sklejka odchodzi od ramy. Chciałbym też zasięgnąć opinii od konserwatora czy można ją delikatnie podgiąć z powrotem do ramy. Cena pierwotnie wystawiana była za 17000, później w Galerii X 14000 zł, a ja mogę go kupić za 12000 zł w tej galerii. Zastanawiam nad kupnem tego obrazu i nie jestem pewien? Przesyłam zdjęcie w załączniku. Będę wdzięczny za rozwianie moich wątpliwości…

Zasubskrybuj nowe wpisy z bloga!

Zarejestruj się teraz, a otrzymasz e-maile z powiadomieniem o nowych artykułach oraz pakiet darmowych kalkulatorów inwestycyjnych.

Nie sprzedam nikomu Twojego adresu e-mail. Z subskrypcji możesz zrezygnować w każdej chwili.

Zapoznawszy się ze zdjęciem obrazu mogę stwierdzić, że styl malowania pasuje do Kossaka, tematyka obrazu raczej także. Więcej trudno jest stwierdzić na postawie zdjęcia. Galeria X wygląda na solidną firmę skoro ma takie niezłe obrazy na stanie. Obraz, o którym piszemy wystawiony jest również na stronie Rempexu, ale to pewnie Pan widział. Brak spękań to dość typowe zjawisko na starych obrazach na desce. Płótno jako materiał tańszy i mniej szlachetny generuje więcej napięć, stąd nawet kilkudziesięcioletnie obrazy mogą już być pokryte siatką krakelur. Jako konserwator dzieł sztuki mogę doradzić łatwy sposób na stwierdzenie czy obraz olejny ma faktycznie ponad 70 lat. Wystarczy patyczek z watką umoczoną w terpentynie, którą należy potrzeć kilkakrotnie warstwę malarską w niewidocznym miejscu np. pod ramą. Jeśli na watce pojawi się kolor tzn. że farba „puszcza” i jest świeża. Zachowywać się w ten sposób mogą nawet obrazy namalowane 20 lat temu. Już 30 – 40 letni obraz nie powinien, o ile artysta nie popełnił jakiegoś błędu technologicznego przy malowaniu.
Czy właściciele galerii zgodzą się na taką próbę z terpentyną – nie wiadomo. Jak będą się od tego głupio wykręcać to jak dla mnie byłoby to podejrzane. Dowód zakupu dzieła to również ważny dokument, który powinni być w stanie okazać. Odchodząca sklejka pewnie da się podkleić, ale nie widząc jak to dokładnie wygląda nie mogę stwierdzić na 100%. Pytanie tylko czy obraz będzie inwestycją? Z racji na niechwytliwą tematykę (brak kossakowskich koni i żołnierzy) i stonowaną kolorystykę może być kiedyś trudność z dalszą odsprzedażą obrazu. Najważniejsze jest jednak, aby obraz podobał się Panu i by znajdować przyjemność obcowania z nim na co dzień, gdy będzie wisieć na ścianie. Wątpliwości raczej nie rozwiałem, ale liczę na informację od Pana jak rozwinie się sytuacja z zakupem.

Mam jeszcze pytanie odnośnie ceny tego obrazu, czy kwota 12000 jest kwotą odpowiednią do wartości tego obrazu uwzględniając obecny rynek i oferowanych kwot za Kossaki? Sklejka w ramie przy brzegu jest delikatnie wygięta (ok. 1,5 cm) czy można ją delikatnie z powrotem przygiąć żeby była prawidłowo osadzona? W galerii powiedzieli, że się boją tego zrobić, bo jak pęknie to oni odpowiadają za obraz…

Przyznam, że kwota wydaje się dość duża jak na tego typu obraz. Widziałem na stronie Rempexu sporo tańsze (albo w zbliżonej cenie) obrazy np. mniej znanego artysty Adama Setkowicza, ale o typowej kossakowskiej tematyce.
Ogólnie Jerzy Kossak kosztuje najczęściej między 10000 zł a 30000 zł, a najdroższy obraz widziałem za 75000 zł. Tu pewnie cena bardziej wynika ze znanego nazwiska i popytu na prace z podpisem któregoś z Kossaków.
Z tego co Pan napisał to rozumiem, że deska jest lekko zwichrowana i dlatego odstaje od ramy. Trzeba sprawdzić jak poddaje się ona naciskowi, na ile zachowała elastyczność. Jeśli nie jest za sztywna i nie będzie niepokojąco trzeszczeć to pewnie dałoby się ją docisnąć dodając dodatkowy, dociskający gwóźdź od odwrocia obrazu. Jeśli pokaże Pan obraz jakiemuś konserwatorowi obrazów to z pewnością zajmie się skutecznie tym wygięciem, a przynajmniej oceni czy można zaryzykować.

Przypuśćmy, że Panu bardzo się podoba ten obraz, to jaką maksymalną kwotę mógłby Pan zaproponować za ten obraz ? W takim razie skonsultuje z konserwatorem…

Gdybym na 100% był pewien, że to oryginał to myślę, że maksymalnie mógłbym zapłacić 10,000 złotych. Więcej raczej nie.

Dziś Galeria X zaproponowała mi za obraz 11000 tyś i dalej się zastanawiam co z tym fantem zrobić, bo obraz podoba, a sam chyba jestem kiepski w podejmowaniu decyzji… Jak teraz kształtuje się rynek Kossaków…? Czy coś może mi Pan doradzić czy nawet odradzić ?

Nie mogę doradzić ani odradzić, bo to musi być Pana decyzja. Skoro obraz się podoba to oprócz lokaty kapitału będzie on miał dla Pana również walor estetyczny. Czyli będzie to podwójna zaleta z posiadania tego obrazu. Bum na Kossaki nigdy nie osłabnie, ale tak jak pisałem, tematyka tego akurat obrazu nie jest mocno chodliwa i późniejsza ewentualna odsprzedaż może nie być łatwa. No, ale w końcu pieniądze to tylko cyferki na koncie, a w zamian można mieć coś namacalnego, wartościowego i ładnego do powieszenia na ścianie.

Rozumiem, tak jak Pan napisał, chyba ważniejsze, żeby się podobał niż inwestycja… Teraz kolejne pytanie: Czy galeria ma obowiązek wystawić gwarancje autentyczności tego obrazu, chociaż w przypadku Kossaka zwłaszcza Jerzego może być to trudne… Czy powinna wystawić certyfikat, czy powinna znać jego pochodzenie. Czy mogę dać ten obraz do wyczyszczenia, konserwacji, lub po prostu nic nie robić z nim, niech zachowuje naturalny proces starzenia…

Nie wiem czy jakaś galeria daje w ogóle „gwarancję” autentyczności tak starych obrazów, o ile nie są to obrazy dobrze udokumentowane w literaturze (np. jeśli obraz był reprodukowany w jakiejś książce czy gazecie sprzed lat). Jeśli to obraz w miarę nowy, a autor jeszcze żyje to oczywiście gwarancja jest, bo podpisuje się pod tym sam malarz.

Z pewnością galeria może wystawić ocenę autentyczności sygnowaną przez historyka sztuki. Moim zdaniem jednak taki dokument jest czasem mało warty, bo uwzględnia tylko ocenę wizualną. Ocena taka może być przecież niewłaściwa. Nie wiem czy za to grożą jakieś konsekwencje karne jeśli kiedyś okaże się, że oceniający popełnił błąd. Galerię należy jednak zapytać o pochodzenie tego obrazu. Słowo galernika to też jednak tylko słowo, a nie dowód autentyczności i pochodzenia obrazu.

Chyba, że dodatkowo wykonane są badania chemiczne i fizyczne, a te zwykle występują jeśli obraz był poddany konserwacji. Druga sprawa jest taka, że przy obrazach mniej drogich wykonywanie takich badań się nie opłaca, bo to koszt od kilkuset złotych w górę. Jeśli obraz jest w dobrym stanie to galeria nie ma potrzeby inwestycji w konserwację takiego obrazu. Przypuszczam, że jeśli konserwacja wykonywana jest przez kupującego i w jej trakcie pojawią się wątpliwości co do autentyczności to można domagać się zwrotu pieniędzy na zasadzie niezgodności z deklarowanym stanem.

Ale tutaj też pewnie obowiązuje 14 dniowy okres zwrotu zakupionego przedmiotu, nawet bez podawania przyczyny, aczkolwiek obraz musi być w takim stanie w jakim był w dniu zakupu. Więc w grę wchodziłyby tylko badania fizyczne (zdjęcie w ultrafiolecie oraz podczerwieni, analiza autentyczności podpisu) i ewentualne pobranie próbek do badań w taki sposób, aby nie było to zauważalne. Druga sprawa jest taka, że badanie obrazów (skład spoiw i pigmentów) namalowanych w 20 wieku wcale nie musi dać przekonujących dowodów, bo skład farb niewiele się różni od farb współczesnych.

Konserwację obrazu po zakupie robi się wówczas jeśli np.

– werniks jest pociemniały i fałszuje kolorystykę (usunięcie i wymiana na nowy),
– występuje wiele ubytków warstwy malarskiej, co powoduje negatywny odbiór estetyczny obrazu,
– występują ubytki lub uszkodzenia podobrazia (płótna czy deski), które nie zabezpieczone, z czasem będą się powiększać,
– występuje na obrazie atak mikroorganizmów, np. po zalaniu wodą.

W innym przypadku, jeśli obraz wygląda dobrze i nic się nie dzieje to nie ma sensu go konserwować. Pamiętać tylko należy, aby przechowywać go w odpowiednich warunkach, czyli nie na wilgotnej ścianie, nie nad grzejnikiem, nie w miejscu, gdzie będzie narażony na częste zmiany temperatury czy wilgotności itp.
Tak więc znowu rozpisałem się i zasiałem wątpliwości tak, że pewnie nie wie Pan czy kupować ten obraz czy nie.  Co mnie przekonuje do autentyczności to fakt, że około 1935 roku Kossak namalował sporo obrazów właśnie na sklejce. Również porównanie podpisu (mimo że nie jest zbyt wyraźny na zdjęciu) z sygnaturami na innych obrazach wskazuje, że raczej podpisał się tam Jerzy Kossak. I tu zaznaczam, że jest to tylko ocena wizualna i to na podstawie niezbyt dobrego zdjęcia.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.0/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Kossak - kupować czy nie kupować?, 7.0 out of 10 based on 3 ratings

Przeczytaj także: